Stan liczebny parafii radzanowskiej w 1936 roku.Kronika parafii cz.18

Stan liczebny parafii radzanowskiej w 1936 r. Kronika cz.18.

       Demografia w każdym społeczeństwie jest istotnym elementem funkcjonowania społeczeństwa , jego przyszłości i szans na zachowanie zdrowej rozwojowej substancji. W środowisku lokalnym przy zmieniającej się strukturze jest to aż nadto widoczne . Dlatego niektórych wymienianych w przeszłości miejscowości już dziś nie ma i proces zanikania postępuje. Zobaczmy wiec to na przykładzie parafii radzanowskiej i spisu jaki pozostawił ks. Józef Jagodziński :

   ,,Od swego przybycia do parafii Radzanów odbywałem Kolendę co dwa lata – wyniki Kolendy  skrupulatnie notowałem. Jeden z takich spisów – ostatni , bo pochodzący z roku 1936 o stanie liczebnym parafii radzanowskiej pragnę umieścić w kronice, aby świadczyły :

 

Lp.

Miejscowość Mężczyźni Kobiety Razem
1. Zieluminek 33 39 72
2. Brzeźnia 8 5 13
3. Zgliczyn Witowy 129 163 292
4. Wygoda 3 3 6
5. Trzciniec 38 35 73
6. Józefowo 47 53 100
7. Wilewo 41 35 76
8. Luszewo 140 153 293
9. Kalasantowo 19 21 40
10. Zgliczyn Pobodzy 104 109 213
11. Zgliczyn[Kliny] 11 12 23
12. Pełki 34 24 58
13. Wieluń 103 91 194
14. Wróblewo 239 253 492
15. Sławęcin 180 179 359
16. Ratowo 142 195 337
17. Cegielnia Ratowska 38 36 74
18. Bielawy Złotowskie 120 125 245
19. Drzazga 20 18 38
20. Glinki 163 169 332
21. Stawiszyn Łaziska 95 103 198
22. Głodowo 20 21 41
23. Budy Brzeziny 11 15 26
24. Dzieczewo 128 129 257
25. Agnieszkowo 23 25 48
26. Smólnia 11 10 21
27. Siciarz 43 42 85
28. Marianówko 37 41 78
29. Radzanówek 43 44 87
30. Marysin 19 13 32
31. Gołuszyn 71 74 145
32. Borki 9 10 19
33. Ludwinowo 13 8 21
34. Bielawy Gołuskie 112 119 231
35. Radzanów 561 589 1150
36. Budy Ratowskie 4 4 8
37. Bieżany 44 48 92
Razem

5842 osoby

Do tych powyższych danych musimy dodać jeszcze społeczności niekatolickie . W Radzanowie mieszkała spora grupa ludności judaistycznej , a w Józefowie ewangelicko – augsburskiej.

Radzanów i jego młyn.

Młyn w Radzanowie nad Wkrą.

 

  Jednym z zabytków Radzanowa nad Wkra jest młyn. Zaliczyć go trzeba do reliktów techniki jakie pozostały na Północnym Mazowszu. Kraina  ta  typowo rolnicza jaka są okolice miejscowości w swojej przeszłości  była nie  tylko producentem zbóż,  ale także na miejscu przetwarzano takowe na mąkę i pozostające jako produkt uboczny otręby, wykorzystywane przy hodowli zwierząt. Z zapisków jakie pozostały tradycja młynarska w Radzanowie była bogata. W okolicy istniały młyny wodne co zapisywane było źródłach z  przeszłości. Istniały także wiatraki . Takowe istniały w XIX jak również w XX wieku. Znajdowały się one  na Radzanówku czy Poświętnem. Związane z nimi były rodziny Więckiewiczów oraz  Bieniewiczów. Wiatrak był także w Gradzanowie Zbęskim . W samym Radzanowie najdłużej istniał wiatrak Bieniewiczów przy ul. Poświętne – dziś posesja rodziny Mariańskich – gdzie jeszcze do niedawna można było zobaczyć niewielki pagórek z kamieniami z fundamentów oraz porozbijane kamienie młyńskie.

     Zmiany zaszły w młynarstwie radzanowskim pod koniec lat dwudziestych. Mieszkaniec Radzanowa Józef Oraczewski podjął decyzje o wybudowaniu młyna mechanicznego o napędzie dość nowoczesnym jak na tamte czasy silnikiem na gaz koksowniczy. ( Elektryfikacja wsi nastąpiła dopiero w listopadzie 1957 roku . Artykuł na blogu ,,Uczynny Pan Zygmunt’’ ) . W maszynowni mieściło się pomieszczenie w którym w procesie spalania wytwarzany był gaz, a ten z kolei był paliwem dla silnika wytwarzającego napęd dla walców oraz wszelkiego rodzaju sit. Młyn murowany lecz wyposażenie w nim większości było drewniane. Maszynownia była budynkiem znajdującym się na miejscu dzisiejszej części mieszkalnej. Możliwości przerobu wzrosły i już nieodzownym elementem rzeczywistości stały się kolejki furmanek ze zbożem ciągnące się od zasypanego już dziś Kanałku , a nieraz i większe , bo stali jeszcze gospodarze z zaprzęgiem na ul. Raciążskiej. Przyjeżdżano z całej okolicy .

    W latach trzydziestych nastąpiły zmiany własnościowe. Jedni mówią że przez kryzys inni pamiętaj o wypadku syna właściciela jakiemu uległ na młynie. Oraczewski był człowiekiem zamożnym jeden z jego synów był pastorem w USA i dobrze mu się powodziło . Dlatego rodzina w Polsce nie musiała prowadzić już interesu młynarskiego.  Młyn zostaje odkupiony przez spółkę Adam  Zwierzchlewski, Jan Falkiewicz i Józef Falkiewicz. W tym to okresie w drugiej połowie lat trzydziestych na młynie został zatrudniony mój dziadek Stefan Chrzanowski. Stosunki własnościowe zmieniły się po kampanii wrześniowej gdy Radzanów znalazł się w Rejencji Ciechanowskiej . Wyznaczony przez władze niemieckie został administrator . Został nim Niemiec Kierch ( poszukuje poprawnej wersji nazwiska i imienia) wraz z żona. Prace na młynie trwały przez cała okupacje . Administrator został w 1943 powołany do wojska i zginał na froncie wschodnim. Całe obowiązki przejęła jego żona. Sytuacja trwała do stycznia 1945 roku kiedy to Armia Czerwona ponownie ruszyła do działania. Radzanów został ,,oswobodzony” bez większych strat . Nie ucierpiał także młyn i produkcja trwała dalej. Ciekawostka jest ,ze administratorka nie wyjechała wraz z wojskami niemieckimi pozostała . Opuściła Radzanów w 1946 roku.

   Zakład jakim był młyn został przejęty przez państwo. Początkowo wchodził w skład Spółdzielni w Mławie. Kierownikiem młyna został Witold Szczutowski i był nim do lat 70 tych. Na młynie w tym okresie pracowali: Stefan Chrzanowski, Franciszek Ronkiewicz, Jan Detnarski, Jan Skowyrski , Jan Falkiewicz, Wacław Nowotko i Kowalski. Po utworzeniu spółdzielni w Radzanowie przez czas jej istnienia był on w jej zarządzie, a następnie przynależał do końca okresu PRL do GS Szreńsk. Ostatnim pracownikiem był Mirosław Kamiński. Po odzyskaniu suwerenności w latach dziewięćdziesiątych potomkowie właścicieli przedwojennych odzyskali majątek. Młyn jeszcze na przełomie wieków XX /XXI był dzierżawiony i działał lecz realia gospodarki rynkowej spowodowały ,że nie wytrzymał konkurencji z wielkim młynami.

   Dziś obiekt ten znajdujący się przy ul. mjr Ryszarda Siemiątkowskiego popada w ruinę i tylko już niewielka grupa dawnych mieszkańców Radzanowa i okolic pamięta jego lata świetności.

Trzciniec nad Wkrą

Mieszkańcy Trzcińca

 Mała malowniczo położona wieś w dorzeczu Wkry, nieopodal Józefowa to miejsce bardzo literackie. Rozciągające się pejzaże, meandrycznie płynąca rzeka i ściana lasów na wzniesieniu pradoliny. Efekt bardzo filmowy. Po raz pierwszy trafiłem tam w dzieciństwie za sprawą mojego wuja Arkadiusza Szczepańskiego, męża Jadwigi, siostry mojego ojca. Żwirowa nadrzeczna droga ciągnąca do wsi, olbrzymi jesion na podwórku Szczepańskich. Dziś zmieniło się wiele w wyglądzie tej mazowieckiej wsi, jest asfalt. Kila osób zdecydowało się wybudować domy , do których przyjeżdżają w weekendy i latem . Jednak urok tego miejsca jest stały.

  Przeglądając materiały w archiwach natrafiam na informacje o Trzcińcu i jego mieszkańcach, Czyczuchach, Szczepańskich, Dąbrowskich czy Zalewskich. O szkole na Trzcińcu także i nauczycielach tam pracujących, ale to w następnych częściach kroniki parafii Radzanów. Ostatnio pozyskałem dwa zdjęcia dotyczące tej miejscowości. Jedno przedstawia młodego Józefa Szczepańskiego w mundurze Wojska Polskiego. Zrobione zostało w Wilnie w 1919 roku podczas służby wojskowej podczas wojny polsko – bolszewickiej. Drugie grupowe przedstawia mieszkańców Trzcińca i okolic w 1935 roku podczas komasacji pół (scalania gruntów). Wykonane zostało na zakończenie prac geometry, przy dorożce zebrali się wszyscy zainteresowani i tak zostali uwiecznieni.

Józef Szczepański .Wilno 1919r.

Trzciniec 1935 rok.

Zlot. Kronika parafii cz.17

29 czerwca 1933 r. Dawno zapowiedziany zlot  SMPM w Radzanowie. Kronika parafii cz.17

      Poczyniono przygotowania , bo wszakiem Radzanów ma Gościc młodzież męska z okolicznych miasteczek i wiosek parafialnych. Na te uroczystość przybędzie ks. Dr. Czesław Kaczmarek , dyr. Akcji Katolickiej , nadto przybędzie, przedstawiciel Ligi Morskiej i Kolonialnej , porucznik Burski, jako że uroczystość zlotową połączono z ,,Dniami Morza”. Zjeżdżają się druhowie i druhny z sąsiednich stowarzyszeń –  godz. 6 ta banderia złożona z druhów naszych wprowadza uroczyście auto z Gościem Płockim na Rynek przed kościół, gdzie w ordynku czeka młodzież…. Zawieszenie flagi papieskiej, narodowej i L.M i K. z wieży kościoła rozpoczyna uroczystość zlotową, później raport, przemówienia, wspólna kolacja, aby potem zgromadzić się na wiecu, celem wysłuchania odczytów i uczestniczenia w ,,akademii morskiej”. Miała ona swój urok… późnym wieczorem defilowały łodzie pięknie oświetlone i udekorowane przez pomysłowe nasze druhny i druhów , symbolizujące : Polskę, Pomorze, Bałtyk, Wisłę , Narew, Wkrę i Radzanów. Odpowiednie dekoracje i śpiewy , nadto przemówienia por. Burskiego i referat druha Zygmunta Rochowicza  z Zgliczyna Witowego dopełniły całości. Straż Pożarna miała  swą przemowę i na każdym kroku solidaryzowała się z poczynaniami SMP . Prezesem Straży Pożarnej  był Bolesław Sierputowski z Radzanowa, naczelnikiem Marian Bartkowski. Następnego dnia zawody lekkoatletyczne. I wsze  miejsce zajął Niedzbórz, II gie Radzanów( zapewne przez gościnność) , III ce drugi zespół z Niedzborza, itd. Dalej śniadanie na , raport na Rynku, wymarsz do kościoła na nabożeństwo. Sumę celebrował ks. Dr. Kaczmarek , kazanie wygłosił płomienny mówca ks. Dr. Leonard Świderski , ojciec duchowy Seminarium Duchownego w Płocku. Po nabożeństwie defilada, wreszcie pochód z odpowiednia treścią swą dostosowanymi do chwili transparentami, przemówienia etc. Obiad dla młodzieży przybyłej urządzono w remizie strażackiej – pomoc niosły panie z Patronatu na czele z patronka Zofja Sierputowską. Po obiedzie na targowisku przy ulicy Koziej, na gruntach Józefa Staniszewskiego, wręczenie dyplomów SMPM naszem z racji jego XV lecia owocnej pracy, pożegnalne przemówienie. Na podziękowanie ks. Dr owi Kaczmarkowi i p. por. Burskiemu zgotowano owację, a mali chłopcy w mundurach stowarzyszeniowych  z I […] szkoły naszej, Wincenty Jakubiak i Szymon Śniegocki wręczyli kwiaty. Młodzieży było około 200 z różnych stowarzyszeń , jak: Bieżuń, Raciąż, Strzegowo, Mława, Lipowiec, Szreńsk, Kuczbork, Niedzbórz i Żuromin –  mogło przybyć daleko więcej , ale instruktor okręgowy Stanisław Choromański  zaniedbał sprawę zlotu, zawdzięczając tylko energicznym działaniem, instruktora Związku Eugeniusza Dejtera liczba druhów stanęła na zlot. Zlot ten zrobił miłe wrażenie na mieszkańców Radzanowa, okazało się, że nie jesteśmy odosobnieni, a nas jest wiele, garnących się pod sztandar Chrystusowy. Prezesem SMPM w Radzanowie w tym czasie był druh Stanisław Śliwiński.

Kongres Eucharystyczny. Kronika parafii. cz.16

 Kongres Eucharystyczny.  3 / 4  października 1932 r.

 

      Radzanów przygotowuje się do wielkiej uroczystości. Oto na dzień 4 października ( odpust św. Franciszka)wyznaczono kongres Eucharystyczny – Chrystus Pan utajany w Eucharystii ma odbierać hołd … W przeddzień rozpoczyna się spowiedź, o godzinie 6 tej wieczorem rozpoczęcie Kongresu .Ludu całe rzesze ciągną z wiosek parafii naszej i poza parafii będących. Świątynia się wypełnia ,ścisk panuje wielki, niektórzy mówią , że i ta świątynia tak obszerna okazała się zbyt szczupła na taka uroczystość . Hejnał z wieży i dzwony kościelne zwiastowały rozpoczęcie nabożeństwa. Uroczyste nieszpory, przemówienie ks. prałata Mariana Okolskiego, , dziekana sierpeckiego, dyrektora Stowarzyszeń Eucharystycznych, wprowadziło wszystkich w nastrój odpowiedni – zabiły gwałtownie serca , dał się słyszeć szept spowiadających się, niejedna łza żalu pociekła po obliczu, niejedno westchnienie wyrwało się z serca przepełnionego miłością Pana Zastępów. Następują kolejno:  Litania do Najsłodszego Serca P. Jezusa, Różaniec, godzina święta, wreszcie o 12 tej w nocy suma uroczysta, a lud wiernie modli się i kaja za grzechów przeprasza Boga. O godzinie 1 ej w nocy Mszę św. cichą odprawił proboszcz miejscowy, wykład Mszy św. prowadził ks. Dr. Kawczyński , proboszcz z Gradzanowa  – wykład ten na zebranych wywarł olbrzymie wrażenie . W czasie tej Mszy św. I następnej odprawianej przez ks. Dr. Czesława Kaczmarka , dyrektora Akcji Katolickiej  na diecezję naszą , przystąpiło do stołu Pańskiego 2500 osób! Żniwo wielkie , ale i roboty było wiele – przybyło 25 księży  z różnych dekanatów , wielu z Płocka. Od godziny 3 po północy  do 6 tej rano adorowały Chrystusa Pana organizacje miejscowe, od godziny 6 tej Msza św. co godzina dla : sióstr Misjonarek z Ratowa, dla ojców rodzin, matek, młodzieży, dzieci etc. Po każdej Mszy św. przemówienie odpowiednie stanowe. Sumę uroczystą odprawił ks. dziekan żuromiński , Ignacy Staniaszko. Po sumie uroczystej wyruszy procesja teoforyczna na Rynek naszego miasteczka do specjalnie pięknie przybranego i wzniesionego na środku Rynku ołtarza. Na tę chwile , która stanowi punkt kulminacyjny naszej uroczystości przybywa J. E. Ks. Bp. Sufragan Leon Wetmański. W uroczystej procesji niesie Najświętszy Sakrament do ołtarza prowizorycznego , błogosławi rodzinom naszym, naszym wioskom, naszej parafii, naszej Ojczyźnie. W płomiennym przemówieniu do rzesz otaczających […] Najdostojniejszy Kaznodzieja, czem jest Kongres Eucharystyczny dla nas i jakie łaski stąd na nas winny spłynąć. Po obiedzie ,przed kościołem odbyła się Akademia Eucharystyczna. Referat wygłosił dh. SMPM Zygmunt Rochowicz z Zgliczyna Witowego, wiele śpiewów, deklamacji złożyło się  na całość bardzo sympatyczną. Ucichły uroczystości  kongresowe ale ucichł głos Chrystusa przemawiającego : ,, Pójdźcie do mnie wszyscy …” i spiszą na głos Mistrza starzy i młodzi, meższczyźni i niewiasty, zdrowi i chorzy, ubodzy i bogaci – spieszą, bo tam znajdują ukojenie i radość życia.

   W uroczystości tej z Płocka wzięli udział : ks. Dr. Wacław Jamoch, ks. Dr. Czesław Kaczmarek, późniejszy bp. ordynariusz kielecki, ks. Stanisław Dulczewski, ks. kan. Henryk Kamiński, prokurator Seminarium Duchownego, nadto ks. prefekt Roman Franczak. Oprócz sąsiadów : ks. Kan. Władysław Babicka z Lipowca, ks. Kan. Kośniewski z Szreńska , ks. Wawrzyniec Suchcicki z Bieżunia, ks. Dr. Stanisław Kawczyński z Gradzanowa, ks. prob. Henryk Lipka z Niedzborza, ks. proboszcz Wacław Ozdobiński z Dąbrowy , ks. dziekan Marian z Mławy ks. Włodzimierz Grochowalski z Strzegowa, ks. Franciszek Wiechecki z Uniecka , przybyli również ks. dziekan sierpecki Marian Okolski , prałat, ks. Kan. Józef Jakubowski , proboszcz z Staroźreb , ks. Kan. Karol Pniewski, proboszcz z Stołowa, ks. Szczepan Ryglewicz ,proboszcz z Ciachcina i wielu innych .

OSP Sławęcin, Luszewo,Wróblewo i Zgliczyn Witowy.Kronika parafii cz.15

Jeszcze kilka słów z kroniki o OSP na terenie parafii Radzanów.

 

 W ostatnich czasach powstało w parafii kilka oddziałów Straży Pożarnej, a mianowicie w Sławęcinie, prezesem jest Ignacy Abczyński , właściciel Sławęcina, w Luszewie prezesem jest Franciszek Derlatka, w Wróblewie, prezesem jest Zygmunt Radliński, właściciel Wróblewa, w Zgliczynie Witowym, Wszystkie te oddziały maja swoje remizy – w Luszewie kończą budowę.

Ruch pielgrzymkowy w parafii Radzanów. Kronika parafii cz.14.

 

Ruch pielgrzymkowy w parafii Radzanów. Kronika parafii cz.14.

 

 

  Ks. Proboszcz w swoich notatkach nie omieszkał zamieścić informacji o ruchu pielgrzymkowym ,który to za czasów jego pobytu istniał na terenie parafii radzanowskiej. Podstawowym miejscem pielgrzymek były okoliczne miejsca odpustowe: Ratowo, Koziebrody, Drogiszka. Wraz z rozwojem infrastruktury komunikacyjnej w kraju możliwe stały się pielgrzymki także na Jasną Górę . Wskrzeszony został istniejący jeszcze za czasów pobytu o. Bernardynów w Ratowie ruch pielgrzymkowy  do Skępego. Takie oto opisy ks. Józef Jagodziński pozostawił nam :

1/ IX – 5/ IX 1931 r. Pielgrzymka do Częstochowy.

      Z racji przeniesienia nabożeństwa do nowego kościoła, które ma się odbyć w październiku , postanowiłem odbyć pielgrzymkę do Częstochowy, aby parafia radzanowska przez swych przedstawicieli w ilości 70 osób, złożyła podziękowania Królowej Korony Polskiej za dokonanie tego wielkiego dzieła. W procesji uroczystej cała parafia odprowadziła pątników do figury przy końcu ulicy Raciążskiej będącej – tam pożegnałem  w imieniu parafian pątników, powierzyłem parafię opiece Bożej, wraz z pątnikami wyruszyłem do Raciąża. Raciążanie przyjęli nas nadzwyczaj gościnnie  , podzielili między siebie pątników, a chcąc okazać swoja gościnność , oddawali swoje posłanie, sami lokując się na podłodze. Byliśmy wieczorem na przedstawieniu ,,Bernadetta”. Wczesnym rankiem wyruszyliśmy do Warszawy , a później do Częstochowy. Mieliśmy zarezerwowane wygodne przedziały, gdzie pątnicy się rozlokowali      i przy śpiewie pobożnych pieśni  upływały kilometry – zbliżaliśmy się do Częstochowy. Pątnicy płakali gdy na horyzoncie pokazała się wieża jasnogórska .Przybyliśmy o godzinie 5 tej popołudniu – po umyciu się i złożeniu bagaży, wyruszyliśmy do klasztoru Jasnogórskiego . Trudno opisać to, co odczuwało serce, trudno opisać te łzy, które w ukryciu roniono, łzy radości dziecka, witającego , po długiej rozłące , swoją Matkę. Na modlitwach , zwiedzaniu klasztoru, skarbca oraz uczestnictwu w przedstawieniu kinematograficznym ,, Golgota”, odwiedzeniu kościoła św. Barbary  i cudownego źródła upłynęły dni przeznaczone na pobyt w Częstochowie. Z żalem i płaczem wielkim żegnano klasztor – pątnicy w szyku pochodowym  przy śpiewie ,, Serdeczna Matko” opuściliśmy Częstochowę wieczornym pociągiem , a na godzinę 8 mą stanęliśmy w Radzanowie. Procesja oczekiwała na nas. Tłumy ludzi zebrały się  na przywitanie. W procesji  uroczystej przybyliśmy do kościoła, odprawiłem Mszę Św., a uroczyste błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem zakończyło nasza pierwsza pielgrzymkę do Częstochowy.

 3/IX – 7/IX 1932 r. Druga pielgrzymka do Częstochowy.  

     W […] chęci moich parafian odkrycia pielgrzymki do Częstochowy , poszedłem im na rękę i pielgrzymkę takowa ogłosiłem. Zebrało się 63 osoby i ta sama droga i w takim również nastroju przybyliśmy do Częstochowy. Niespodzianka przykra dla nas była kradzież , której dokonali złodziej warszawscy na jednym z członków pielgrzymki, parafianie [….]mej parafianki, Janowej Janiszewskiej z Radzanowa. Precyzyjnie wycięto kieszeń, zabrano weksle i gotówki 400 zł. Chcieli również okraść , mieszkańca Trzcińca Piotra Szczepańskiego ,lecz tylko przeciąwszy kieszeń […] chustkę do nosa, okulary, szczęściem w tej kieszeni pieniędzy nie było. Nie będę opisywał  stanu , jaki przezywaliśmy, nie będę opisywał spędzenia czasu w Częstochowie , bo mniej więcej powtarzałbym opis z roku poprzedniego , zaznaczę tylko , że 4 ro dniowy pobyt w Częstochowie okazał się zbyt krótkim, zapomniało się o domu, o obowiązkach , pragnęlibyśmy pozostać jak najdłużej Powróciliśmy do Radzanowa nocą.

10/IX – 16/IX 1933 . Pielgrzymka do Częstochowy.

       Z racji uroczystości związanych z dążeniem całego naszego społeczeństwa do kanonizacji świętobliwej Królowej Jadwigi , Instytut Diecezjalny Akcji Katolickiej proklamował pielgrzymkę do Częstochowy pod patronatem  Najdostojniejszego Arcypasterza Antoniego Nowowiejskiego. Z naszej parafii wybrało się również kilkadziesiąt osób, ja jednakowoż pozostałem w domu, wiedziałem że moi parafianie maja opiekę zapewniona, gdyż kilkudziesięciu Księzy z naszej diecezji towarzyszy pielgrzymom do Częstochowy. Z radością w sercu, pokrzepieni na duchu powrócili do domów swoich, opowiadając szeroko o uroczystościach, jakich byli świadkami oraz o tem co przeżywali w ciągu dni pobytu przed ołtarzem Częstochowskiej Pani.

7/8 września 1936 r. Pielgrzymka do Skępego.

   Od dłuższego czasu parafianie zwracali się do mnie, aby mogła wyruszyć pielgrzymka do Skępego, zwłaszcza ,że od lat 30 pielgrzymki takowej nie było , ostatnia za ks. Franciszka  Majkowskiego. Zdecydowałem się. Wyruszyliśmy z Radzanowa skoro świt, procesjonalnie podążyliśmy do cmentarza grzebalnego, odprowadzani przez wielu mieszkańców Radzanowa, potem siedliśmy na przygotowane wozy, , aby o godz. 2 giej po poł. Spotkać się w Gójsku  i stamtąd wyruszyliśmy pieszo do Skępego. Tak się też i stało. Droga był przykra, bo deszcz obfity spowodował błoto na szosie, ale pomimo wszystko , o godz. 5 tej stanęliśmy w Skępem. Nie będę opisywał samego odpustu, bo wszędzie są jednakowe – są ludzie , którzy przychodzą z pobożnością , ale są i tacy , którzy przychodzą , aby na miejscu cudownym obrażać Pana Boga. Dowodami tego wyciągnięcie z mej kieszeni kilkudziesięciu złotych. Po spowiedzi i Komunii św. , zaraz po sumie, wyruszyliśmy procesjonalnie w powrotna drogę, za osadą Skępe wsiedliśmy na wozy przygotowane i nocą wróciliśmy do Radzanowa.

Życie religine. Kronika parafii cz.13.

 

27/ VIII – 4 IX 1930 . Misje św.

    Od niepamiętnych czasów parafia Radzanowska nie obchodziła tak podniosłej uroczystości jak misje św. O.O. Kapucyni Fidelis, Beniamin i Ignacy przybyli do Radzanowa z Mławy popołudniu dn. 27 VIII. Odbył się ingres  uroczysty do kościoła. Ks. proboszcz przy ołtarzu na każdego z klęczących ojców włożył stułę, widzialny znak panowania nad uniesieniami ludzkimi. Wszedł na ambonę ojciec Fidelis , okazały pod względem wzrostu swego i  tuszy i rozpoczął nauki misyjne. Trwały one przez dni 8. Codziennie ośmiu księży słuchało spowiedzi w konfesjonałach ustawionych przed nowym kościołem, chociaż jeszcze nieokrytym dachem. Ogólne nauki głoszono z rusztowania przed nowobudowanym kościołem.  Ludzi uczęszczało bardzo wiele, nawet innowiercy spieszyli, aby usłyszeć nauki misyjne. W czasie misji  o. Fidelis zachorował , musiano go odesłać do Warszawy – od tej chwili podupadł na zdrowiu , aż wreszcie w sile wieku , jako gwardiani klasztoru Zakroczymskiego , w roku ubiegłym ( tzw. 1934)dokonał ziemskiej pielgrzymki. Ojcowie Beniamin i Ignacy musieli między sobą podzielić pracę nieobecnego ojca Fidelisa. O ile ojciec Beniamin odznaczał się wymową i miłym obejściem , o tyle ojciec Ignacy  nie posiadał daru wymowy musiał zasiadać w konfesjonale. Z O.O. Kapucynów , którzy odprawiali misje w parafii naszej  został tylko przy życiu O. Ignacy – O . Beniamin a [ Turosl, w świecie Zoutag] na suchoty zakończył Zycie w Warszawie , przedtem długi czas lecząc w domu matki swej w Lublinie. Żniwo było wielkie – wdziało się takich u kratek konfesjonału , co 30 lat u spowiedzi nie byli – w ciągu misji komunikowało 7500 osób! Ostatniego dnia procesjonalnie udano się po krzyż misyjny , lezący między zatoką rzeki Wkry a posesja Teofila Bagińskiego na ulicy Mławskiej i przyniesiono takowy uroczyście  na plac kościelny. Piękny to był widok! Tłumy a nad głowami zdaje się płynąć krzyż, godło zbawienia, przybrany w kwiaty. Obok starego kościoła zakopano w ziemię w takiej pozycji  aby krzyż , gdy będzie cmentarz przy nowym kościele  za[…], mógł się znaleźć w obrębie  takowego. Piękne kazanie pod krzyżem wygłosił  O. Beniamin – pozostawił misjonarza, który ma przypominać wiernym obietnice złożone, postanowienia uczynione w czasie misji ,droga wiodącą do zbawienia :

– ,,Ratuj duszę swoja” –