Budowa kościoła. Kronika parafii cz.25.

 

Budowa kościoła. Kronika parafii cz.25.

RadzanĂłw nad WkrÄ… (3)

   Po śmierci tragicznej śp. majstra Miałkowskiego prowadził roboty murarskie p. Julian Stępiński  z Lubartowa, zewnątrz zaś tynkowanie , oprócz wieży wykonał p. majster Antoni Laskowski z Mławy.

 

  Kto by pragnął bliżej zaznajomić się z działalnością Komitetu budowy kościoła parafialnego, nadto wniknąć w kwestie finansowe, tego odsyłam do specjalnej ,, Księgi protokołów posiedzeń Komitetu budowy kościoła parafialnego w Radzanowie n/ Wkrą” . Komitet dotąd odbył posiedzeń  około 50 ciu.

 

   Statua św. Franciszka ufundowana z dobrowolnych ofiar parafian , sprowadzona z Warszawy z firmy Włodzimierza Tura. Rzeźbę te wykonał nieżyjący już artysta rzeźbiarz Barańczyk. Nad kaplica od strony Poświętnego w niszy umieszczono piękny posag N.M.P wykonany z piaskowca . Zdjęty został z kamiennej figury, ufundowanej przez sekretarza gminy, kilkadziesiąt lat temu, stojącej na cmentarzu przy starym kościele. Krzyż na wieży ufundowali  bracia Antoni i Wincenty Kalmanowie z Glinek , banię zaś pod krzyżem za sumę 800 zł ufundowała Unia Żywego Różańca  , Krzyż na sygnaturze wykonany kosztem Ewy Gutkowskiej z Wilewa. W kościele piękne stacje Męki Pańskiej według wzorców francuskich wykonano w Warszawie w firmie Morawskiej kosztem 2500 zł ufundowane przez Jana i Janinę małżonków Zgorzelskich zamieszkałych w Smólni. Żyrandol ufundował za sumę 1300 zł Antoni Kalman z Glinek. Piękne cyborium za sumę 2300 zł wykonano w zakładzie Burzyńskiego w Warszawie z składek dobrowolnych parafian.  Ołtarz marmurowy również ze składek dobrowolnych parafian wykonany w Warszawie w firmie ,, Marmury Kieleckie” za sumę 1000 zł.  Statuę P. Jezusa leżącego w grobie kupił dla kościoła Jan Turowski z Radzanowa. Ołtarz boczny z obrazem św. Julii pochodzi ze starego kościoła  i jest fundacji rodziny Bęskich z Glinek. Ołtarz św. Franciszka , w starym kościele wielki, w nowy kościele umieszczony w bocznej kaplicy jest roboty prostej , został wykonany przez tutejszego rzeźbiarza – niektórzy parafianie pamiętają wykonawcę i wykonanie dzieła. Również nadzwyczaj prostej roboty  jest ołtarz , będący w kaplicy za wielkim ołtarzem – obraz św. Anny , jakoby pędzla dobrego, niektórzy chcą i wskazują miejsce skąd został do Kocioła parafialnego sprowadzony – Zgliczyn Pobodzy. Perła kościoła parafialnego jest obraz M.B. Zgliczyńskiej. Srebrna suknia wykonana , jak napis wskazuje  w XVIII w. mistrza, mieszkańca Ciechanowa, ukrywa postać Boga Rodzicielki , nadto takaż suknia na Bożem Dzieciątku oraz dwie korony spoczywające nagłowie MBoskiej i P. Jezusa. Obraz ten piękny, rysy M.B. chwytają wprost człowieka za serce i gdyby usunął suknię oraz plusz zakrywający resztę obrazu, obraz ten przedstawiłby się  sam w całej krasie. Na obrazie tym zawieszone są stare vota – na jednym drobnymi literkami wyryte imię i nazwisko ofiarodawczyni : Pelagia Kokoszyńska – kolatorka, właścicielka swego czasu folwarku Zgliczyn Pobodzy. Obraz ten odrestaurowany gruntownie, powinien być umieszczony w przyszłym Wielkim Ołtarzu kościoła radzanowskiego.

     Z naczyń kościelnych należy wymienić dwa kielichy : jeden piękny ażurowej roboty, cały pozłacany, drugi srebrny kuty w srebrze – kielichów wszystkich 7, przy jednym brak patery . Z licznych ornatów wymienić należy jeden z pasów litych słuckich , jednakowoż się go nie ozywa, gdyż brak rekwizytów odpowiednich ; nadto wymienić należy piękna biała kapę z lamy. Sięga ona czasów Ludwika XV – w tym czasie bogate panie nosiły wykonane z takiej materii suknie – gdy zostały znoszone, albo dla innych powodów , przekazywano takowe kościołom  i z nich wykonywano ornaty oraz kapy – wskazują na to okoliczności , iż kapa zrobiona jest z ilości drobnych kawałków.

 

Budowa Kościoła w Radzanowie 1922 -1934. Kronika parafii cz.24

Słów kilka o budowie kościoła parafialnego.

      Górująca , monumentalna budowla wzniesiona w zachodniej pierzei radzanowskiego rynku to perła architektoniczna północnego Mazowsza. O skali wielkości kunsztu świadczy to że została zaprojektowana przez jednego z najwybitniejszych architektów tego okresu Stefana Szyllera. Pisałem już na blogu o jego dokonaniach budowlano konserwatorskich. Można także przeczytać książkę Pani Małgorzaty Omilanowskiej o tym twórcy( jest w Internecie wersja cyfrowa). Ale cóż o budowie pisał proboszcz ks. Józef Jagodziński , budowniczy obiektu.

  Gdy przybyłem do Radzanowa w 1929 r. zastałem mury kościoła w nawie głównej wzniesione do połowy okien, w kaplicach za zakrystią do gzymsów, na frontonie kościoła coś wyżej ponad podstawę, podtrzymująca statuę św. Franciszka. W ciągu dwóch lat kościół wykończona do tego stopnia, iż w dniu 11 października  1931r wprowadzono nabożeństwo do nowo wybudowanej świątyni. Kościół w stylu barokowym, otynkowany wewnątrz i na zewnątrz, sklepienie częściowo z cegły  , częściowo z drzewa , trzciny i tynkowane. Dach kościoła kryty blacha cynkowana, hełm wieży blacha miedziana.. Kościół na froncie posiada wieżę  wysoka na 45 metrów , utrzymana w stylu całego budynku  oraz sygnaturkę drewniana, kryta całkowicie blacha cynkową i ocynkowana.

  Projektodawca i architektem  kościoła był śp. P Stefan Szyller z Warszawy. Położył on wielkie zasługi  w zakresie architektury kościelnej, bo kościół radzanowski był  już prawie 40 ty z kolei zaprojektowanych w ciągu jego życia. O kościele tym  sam twórca  jego powiedział, że za życia swego  pobudował piękny sobie pomnik w Radzanowie. Pierwszy majstrem  murarskim był Pietrusiński  z Warszawy.

 Człowiek każdy podziwiać musi piękno kościoła. Ale gdybyśmy wniknęli , ile trudów, mozołów, przykrości  i zdrowia wymaga  budowa świątyni , tembardziej dla nas stałby się pięknym i podziwu godnym. Władza diecezjalna wyraźnie , jako warunek nieodzowny , przy objęciu parafii, postawiła wybudowanie kościoła. Zgodziłem się , bo i co było robić. Przybyłem do Radzanowa zastałem część murów, dużo długów, ani kawałka cegły ani kawałka drzewa na rusztowania, nie mówiąc o wnętrzach, ani kawałka wapna. Nadto kryzys gospodarczy dawał się wszystkim we znaki. Ale czego nie dokona młodość i zapał …. . Parafianie odnosili się rozmaicie do projektu dalszej budowy świątyni., jedni radzili , aby przystąpić zaraz do budowy, inni  odłożyć na czas dalszy..aż się koniunktura poprawi. Postanowiłem kuć żelazo póki gorące . Wybrano Komitet, który rozpoczął swoje działanie. Gromadzono składki, zakupiono cegłę , drzewo na rusztowania i na więźbę dachu , sprowadzono dwa wagony wapna. Słowem chęci i zapał wielki. Cieszyłem się z tego, ale zdawałem sobie sprawę ,że jest to przysłowiowy polski słomiany ogień i tembardziej pragnąłem takowy wyzyskać dla dobrej sprawy.  Byłem w Warszawie , dalsze kierownictwo budowy kościoła powierzyłem p. Szyllerowi, majster zaś murarski, ponieważ zdawał mi się zbyt drogi, zaangażowałem  z Lubartowa p. Antoniego Miałkowskiego, dotychczasowego podmajstrzego. Komitet zaangażował cieślę , Antoniego Szulińskiego z okolic Płońska , pomocą zaś był dlań p. Ferdynand Jobs z Lipna, drzewo budowlane zakupiono i sprowadzono z Ościsłowa. Nasunęła się poważna kwestia  pokrycia kościoła. Architekt kład nacisk, aby w trzymaniu się stylu ,pokryto dachówka , Komitet zaś,  wraz z całą parafia , kierował się względem czysto praktycznym – pokryto kościół blachą cynkowaną. Majstrem blacharskim był p. Michalik z Płocka. Roboty posuwały się naprzód. Zapał jednakowoż parafian stopniowo słabł, malał. W początkach przynoszono chętnie składkę, kasjer nie mógł nadążyć kwitków wystawiać, później członkowie Komitetu , na zmianę, zmuszeni byli jeździć od wsi do wsi i składkę kościelna ,,wyciągać” aż to się uprzykrzyło i ciężar zbierania składek  spadł na barki proboszcza . Proszę sobie wyobrazić jak to wielki ciężar , zważywszy ,że byłem pozbawiony pomocy wikarego, nadto  przy pracy duszpasterskiej w 6000 parafii!  I ta peregrynacja obywała się nie raz w roku , ale 5 razy w ciągu roku musiałem być w każdej wiosce, wstąpić do każdego domu, konferować z każdym parafianinem zalęgającym z opłaceniem składek kościelnych. Przykra to sprawa nadzwyczaj, wymagająca dużego poświęcenia z swego ,,ja” , ale wiele tem można zdziałać, kto musi! Pomocą wielka przy budowie kościoła był p. Franciszek Bartkowski  z Radzanowa, przedtem vice prezes, a po ustąpieniu  z prezesury p. Jaroszewskiego z Glinek , prezes Komitetu budowy kościoła. Sprawie tej oddał się cała dusza, ale stopniowo i on się naszarpał. W każdym bądź razie jest unikat w parafii, jako człowiek wielkiej pracy i wielkiej uczciwości.

Zrabowany kamień

kamień

 

Zrabowany kamień

 

    Właśnie w tym roku obchodzić będziemy setna rocznicę wybuchu jednego z najkrwawszych konfliktów w dziejach ludzkości. Napięcia jakie rosły od początku wieku w polityce światowej doprowadzają do tragedii jaka wydarzyła się co prawda daleko od Mazowsza , bo w stolicy Bośni i Hercegowiny – Sarajewie . Burza jaka została rozpętana po zamachu na Arcyksięcia Franciszka Ferdynanda 28 czerwca 1914 roku , doprowadziła do krwawego długoletniego starcia w różnych rejonach świata , a Europa stała się wiodącym teatrem działań . Przeciągający się konflikt  spowodował także  wielkie straty ludzkie i zniszczenia gospodarcze. Imperia upadły , pozostały groby i świat stanął wobec nowych totalitarnych zagrożeń.

   Spokojna mazowiecka wieś jaką w tamtych latach był Radzanów nad Wkrą tak jak wiele miejscowości  poznała gorzki smak przechodzenia frontów , czyli zniszczenia oraz walki w okolicy, po których pozostały żołnierskie mogiły.

  Po częściowej mobilizacji  1 i 2 Armia Rosyjska przekroczyły granice Prus Wschodnich i rozpoczęły marsz w głąb terytorium niemieckiego. Po początkowych sukcesach przyszła jednak klęska w bitwie pod Tannenbergiem (17.08.- 2.09.1914).  Gen A. Samsonow popełnił samobójstwo ,olbrzymia rzesza żołnierzy rosyjskich dostała się do niewoli, pozostali w nieładzie wycofali się na teren dawnego Królestwa Polskiego. W ślad za nimi ruszyły oddziały Hindenburga i Ludendorffa. Rosjanie przegrupowali się na przedmościu modlińskim i płockim . Północne Mazowsze staje się terenem walk odwodowych. Siły rosyjskie skupiły się w operacji łódzkiej , a na terenach pomiędzy Przasnyszem a Lipnem działania były zabezpieczającej. Siły niemieckie, które dotarły do Sierpca i Raciąża zostały w początku listopada wyparte na linie rzeki Działdówki i częściowo okopały się . Starcia rozpoczęły się wraz z początkiem 1915 roku. Mimo ciężkiej zimy dochodziło do walk . Jednym z takich starć była kilkudniowa potyczka pod  Radzanów pomiędzy 10-22.01.1915 r.  Po bitwie pozostał cmentarz wojenny w lesie na Krzyżówkach .Miejscowa ludność z Bud Ratowskich, Grobelki, Bieżan , Ratowa, Kalasantowa I Radzanowa została zatrudniona przy zbieraniu zamarzniętych ciał poległych z pobojowiska.  Po przesunięciu linii frontu nastąpiła okupacja niemiecka. Już podczas niej miejsce pochówku zostało zgodnie z przepisami i wzorcami niemieckimi uporządkowane. Powstały wojskowe krzyże i ogrodzono miejsce drewnianym płotkiem. Front latem 1915 przesunięty został na wschód . Okolice cmentarza i pobojowiska zaczęły zabliźniać się porastając lasem. W 1918 na chwile przypomniano sobie o wydarzeniach pod Radzanowem. Polacy z POW działający w okolicznych miejscowościach , zaczęli pozyskiwać broń z rowów strzeleckich. Wydobyta z ziemi , przewożona była przez konspiratorów do Ratowa , gdzie była naprawiana i przygotowywana do narodowego zrywu jaki miał nastąpić z chwila osłabienia się państw Centralnych.   Jednak listopad roku 1918 przeszedł w miarę spokojnie w Radzanowie. Dowodzący komórka POW Walenty Lossman i jego ludzie przyglądali się jedynie odchodzącym ku granicy z Prusami Wschodnimi  żołnierzom niemieckim. Nastała wolna Polska!

  W dwudziestoleciu międzywojennym władze Polskie zgodnie z konwencjami międzynarodowymi w miarę środków finansowych dbały o żołnierskie mogiły. Były one uporządkowane i dbano o wygląd mogił, w których często pochowani byli także Polacy wałczący w armiach zaborców.

   Po  klęsce we wrześniu 1939 roku Radzanów z okolica został wcielony do utworzonej  Rejencji Ciechanowskiej. Władze niemieckie porządkowały sprawy mogił z Wielkiej Wojny. Mniejsze cmentarze  likwidowano , ekshumując szczątki i przenosząc je na cmentarz w Mławce, radzanowski cmentarz pozostał. Okupanci wzorem nekropoli z operacji łódzkiej odrestaurowali nagrobki , na mogiłach pojawiły się betonowe płyty (zatartymi już dziś napisami) Do prac tych wykorzystano miejscowo ludność i zaaresztowanych Polaków z więzienia w Mławie. Teren ogrodzono i z okolic Łaszewa pod Krzeczanowem wozami przywieziono wielki kamień – obelisk. Było to najprawdopodobniej w roku 1940. Przez cały czas okupacji teren ten był uporządkowywany przez wysyłanych do pracy na nim miejscowych. Po 1945 roku miejscowi szanowali miejsce , opowiadając młodszym pokoleniom historię mogił i bitwy z nim związanej, ale wraz z upływem czasu las zacierał ślady , a starzy ludzie umierali .

  Jedynie wielki kamień od czasu do czasu przypominał nielicznym o miejscu ostatniego pochówku dla tak wielu( Jak podają źródła niemieckie ok. 200 żołnierzy). Pod koniec lat 70 tych i on zniknął. Wywieziony w nocy przez ,,hieny cmentarne” bo  jak można nazwać inaczej tych , którzy rozkradają cmentarze. Kamień został za sprawa niejakiego Korytowskiego wywieziony do Mławy i ustawiony przed nowo wybudowanym gmachem Domu Rzemiosła, gdzie znajduje się do dziś . Czy jednak moralnie wiedząc o fakcie skąd pochodzi powinien nadal ta stać? Czy władze Mławy i ludzie związani z cechem nie powinni zadecydować o zwrocie kamienia i ustawieniu go na dawnym miejscu? Co  Państwo sądzą? Proszę o włączenie się do dyskusji w stulecie wybuchu Wielkiej Wojny i działań na Północnym Mazowszu.