Straż Pożarna Radzanów – historia

          Straż Pożarna –  Radzanów

 

W Kraju Przy wiślańskim , który był częścią Imperium Rosyjskiego Romanowów pierwsze towarzystwa ochotniczych straży ogniowych organizowane były na podstawie indywidualnych statutów zatwierdzanych przez ministra spraw wewnętrznych. Od 1887 r. straże ochotnicze powoływano do życia, opierając się na przepisach wprowadzonego przez władze zaborcze statutu  , znowelizowanego w lutym 1882 r. W grudniu 1898 r. zatwierdzono Ustawę o straży ogniowych w  byłym Królestwie Polskim, zgodnie z którą straże ochotnicze mogły być tworzone nie tylko w miastach, ale i w osadach. Na podstawie wymienionych przepisów straże ochotnicze były jednak pod ścisłym nadzorem  policyjno-administracyjnemu .

W okresie rewolucji 1905 r.  władze zaborcze wydały  ustawy o stowarzyszeniach i związkach. Na jej podstawie zorganizowano wiele nowych straży ochotniczych w osadach i we wsiach. Pod koniec 1907 r., po opanowaniu sytuacji rewolucyjnej na obszarze byłej Kongresówki, władze rosyjskie nie zezwalały już na organizowanie straży ogniowych na podstawie prawa o stowarzyszeniach i związkach. Od tego czasu aż do wybuchu I wojny światowej ochotnicze straże pożarne znowu były tworzone zgodnie z przepisami ustawy normalnej z 1898 r. Zgodnie z tymi przepisami w 1910 roku zawiązana została   Straż Pożarna w Radzanowie.  Organizując straże pożarne, myślano przede wszystkim o obronie przed pożarami, nękającymi polskie wsie i miasta, o które władze rosyjskie nie dbały. Niemniej ważnym zadaniem było skupienie w tych organizacjach ludzi o nastawieniu   patriotycznym, gotowych w odpowiedniej chwili do udziału  walce  o niepodległość. Żeby jednak utworzyć taką organizację, trzeba było pokonać wiele trudności legislacyjnych, później znaleźć fundusze na zakup strażnicy, sprzętu i umundurowania. Żadne przepisy tego nie ułatwiały, a gminy nie czuły się zobligowane do pomocy.   Ochotnicy musieli opierać swoje funkcjonowanie na ofiarności publicznej. Mimo tych trudności, garnęło się do nich wielu mieszkańców.

Straż Ogniowa Radzanów ok. 1914 roku.

 

Radzanów miał swoja specyfikę pod względem urbanistyczny, dlatego istotną sprawą stało się powołanie Straży Ogniowej. Średniowieczny układ zabudowy wokół centralnego placu , powodował przy typowym drewnianym budownictwie duże zagrożenie pożarowe. Gdy taki  zaistniał, płonęły całe kwartały zabudowy, ludzie tracili wiele z dorobku życia . Przykładem jest pożary 1886 oraz 1911 roku .

 

Strażacy ochotnicy również na tym nadwkrzańskim  obszarze spotykali się z innymi klęskami żywiołowymi . W szczególności chodzi tu o powodzie i podtopienia , a także obrony mostów na rzece Wkrze podczas wiosennych roztopów. Kra zagrażała ich konstrukcjom.

 

Henryk Kunic, adwokat, działacz niepodległościowy i społeczny właściciel Ratowa

      Kolejne zniszczenia,  a tym samym intensywna działalność stażaków wiąże się z I wojną światowa . W okolicach Radzanowa toczyły walki niemiecka armia pod dowództwem gen. Galwittza i I armia rosyjska . Miejscowość wskutek działań została poważnie zniszczona . Wiele udało się uratować dzięki zaangażowaniu strażaków. Po zajęciu terenów byłego Królestwa Polskiego przez Niemców , mimo okupacji kraju życie społeczne toczyło się dalej , a władze niemieckie w sprawach pożarnictwa i zabezpieczenia przeciwpożarowego nie czyniły przeszkód. Dlatego podczas odbudowy po zniszczeniach związanych z przejściem frontu postanowiono w 1915 roku wybudować i wyposażywszy remizę  dla strażaków. Przy wsparciu dziedzica z Ratowa – Henryka Konica pozyskano działkę od Icka Miączyna, obywatela Radzanowa, na której wybudowano remizę.

Strażnica służyła również jako miejsce działalności kulturalnej . Dochody z imprez takich jak zabawy taneczne szły na cele Ochrony Przeciwpożarowej , szczególnie zakupu sprzętu dla ratowników.

Po odzyskaniu niepodległości i wojnie z bolszewikami działalność została zintensyfikowana . Po 1920 roku wybudowany został garaż dla sprzętu gaśniczego . Jednostka dysponowała wtedy czterokołową sikawka na parę koni oraz ręcznymi sikawkami.

Orkiestra Straży Ogniowej w Radzanowie

 

W 1925 roku powstała pierwsza w Radzanowie orkiestra dęta strażacka składająca się z druhów z miejscowości i okolicznych wsi. Duży wpływ na życie kulturalne wnosił właściciel Zgliczyna Glinek Jaroszyński zasłużony członek OSP. Także duchowni opiekowali się rozwojem organizacji. Ważna rolę odegrał miejscowy wikary ks. Bronisław Tałaszkiewicz.

ks. Bronisław Tałaszkiewicz

Strażacy swoja muzyka uświetniali imprezy państwowe,  kościelne i okolicznościowe. Dzięki tej aktywności zyskiwali fundusze które umożliwiły zakup pierwszej w historii jednostki motopompy spalinowej , dzięki czemu mogli od 1936 roku z większa efektywnością walczyć z ogniem.

Radzanowscy strażacy w latach 30 – tych.

    Kolejnym wielkim sprawdzianem był wrzesień 1939 roku . Samoloty niemieckie zbombardowały miejscowość 3 września . Zginęło wielu mieszkańców Radzanowa i okolic , w szczególności na przedmościu , Radzanówku,  Górach czy Raciążskiej. Po wycofaniu się Wojska Polskiego spod Mławy Radzanów został zajęty przez Niemców i ich decyzja wcielony do Dystryktu Ciechanowskiego włączonego do Prus Wschodnich. Okupacyjna administracja przejęła kontrolę nad strażą pożarną , korzystała jednak z doświadczenia radzanowskich członków straży. Przekazała nawet do użytku lekką ciężarówkę Hanomag i  kolejna motopompę produkcji niemieckiej.

 

Rok 1945 okazał się w miarę łagodny dla miejscowości. Front przeszedł bardziej na północ od niej  i  życie w nowej rzeczywistości od początku było budowane. Straż ogniowa otrzymała z powojennego demobilu samochody dla właściwego funkcjonowania jednak te okazywały się zużyte , a części do nich po prostu brakowało , gdyż były to dość często samochody amerykańskie lub radzieckie.

W 1957 roku Radzanowska Straż Pożarna otrzymała z Powiatowej Komendy Straży Pożarnej wóz bojowy na podwoziu Stara 20 , było to jak na owe czasy przejście w nowoczesność . Motopompa i sikawki ręczne odeszły do lamusa. Po dziesięcioleciu użytkowania w 1964 roku samochód strażacki został przekazany strażakom ochotnikom z Wróblewa , a do Radzanowa przekazano kolejnego Stara 25 z mławskiej straży, który służył ochotnikom do 1999 roku.

Unowocześnienie sprzętu spowodowało ze stara remiza była niewystarczająca i już po otrzymaniu pierwszego samochodu zaistniała potrzeba budowy garaży . W 1957 roku wybudowano dwa garaże i cztery  pomieszczenia socjalne nad nimi . W 1975 roku dochodzi do podpisania porozumienia z władzami gminy i przy remizie strażackiej zostaje wzniesiony Gminny Ośrodek Kultury , dzięki czemu nastąpiła przebudowa i modernizacja strażnicy. Wkład w to wnieśli Prezes Witold Kolos, Bonifacy Bieniewicz i Antoni Witkowski.

Następnie wydarzeniem istotnym w historii Radzanowskiej straży było ufundowanie i przekazanie sztandaru , które odbyło się w 1979 roku podczas uroczystych Dni Strażaka na Rynku miejscowości.

Jednostka przez cały okres swojego funkcjonowania mogła liczyć na wsparcie swoich mieszkańców.

W 2010 roku obchodzono 100 lecie Ochotniczej Straży Pożarnej, dlatego nadal aktualne jest zawołanie ze sztandaru straży

,, Bogu na chwałę ludziom na potrzebę”

W 100 letniej historii kolejnymi Prezesami byli :

  1. Bielecki Antoni –
  2. Śliwczyński Franciszek –

 

3.Dworakowski Władysław –

 

  1. Zygmunt Jaroszewski – właściciel majątku Zgliczyn Glinki

  1. Borowski Witosław –

6.Grochowalski Franciszek –

  1. Turowski Jan –

8.Kolos Witold –

9.Witkowski Jan –

  1. Witkowski Antoni –

11.Mioduszewski Ireneusz –

Naczelnicy OSP  Radzanów

  1. Trojanowski Jacenty –
  2. Sierputowski Bolesław – sekretarz gminy
  3. Bartkowski Marian –

  1. Bieniewicz Bolesław –

 

  1. Furmanek Władysław –

6. Bieniewicz Bonifacy –

 

  1. Sieklucki Franciszek –

 

  1. Jurkiewicz Ryszard

  1. Bieniewicz Henryk

10 . Figurski Piotr –

  1. Bieniewicz Krzysztof –

 

Zasłużeni dla radzanowskiej Straży :

  1. Zakolski Adam –

  1. Kłodziński Bolesław –

  1. Jasiński Henryk –

  1. Kuciński Stefan –

 

  1. Kieczmer Wacław –

 

 

 

 

 

Zapomniane nazwy. Dawne miejscowości parafii  i gminy Radzanów 

Zapomniane nazwy. Dawne miejscowości parafii  i gminy Radzanów 



Mazowsze było jednym z bardziej zaludnionych regionów Polski już od czasów średniowiecza. W szczególności tereny Północnego Mazowsza , to kraina z licznymi osiedlami ludzkimi. Po ukształtowaniu się systemu feudalnego większość terenów należała do książąt mazowieckich, którzy swoje dobra przekazywali jako beneficja rycerstwu i kościołowi . Dlatego w strefie przygranicznej , najpierw z Prusami później z Państwem Zakonnym wzrastała liczba nadań dla rycerstwa, a następnie szlachty. W dobie rozwoju Korony  w skład której jako lenno wchodziło Księstwo Mazowieckie wzrasta  zagospodarowanie terenu. Wcześniejsze nieużytki zamienione zostały na pola uprawne, na których uprawiano zboża , główny surowiec eksportowy państwa Jagiellonów. Wzrasta więc ilość osiedli oraz ludzi .

Wojny szwedzkie i załamanie handlu zbożem w XVIII wieku powoduje zatrzymanie rozwoju tych struktur. Trwa to także po upadku Rzeczpospolitej. Dopiero II połowa XIX przynosi zmiany . Pojawiają się zaczątki przemysłu , a co za tym idzie także przemiany agrarne. Wieś jest przeludniona . Dlatego po uwłaszczeniu chłopów rozpoczyna się proces migracji i emigracji. Pierwszy proces to wyjazdy do rozwijających się miast , drugi i na Mazowszu bardzo widoczny to wyjazdy za ocean :USA, Brazylia, Argentyna. Dlatego zaczyna się także proces łączenia gospodarstw i majątków ziemskich. I tak zaczynają niektóre miejscowości wyludniać się , a słabsze demograficznie i gospodarczo zanikać. Nazwy ich zostają tylko w świadomości lokalnej jako określenie jakiegoś terenu. Czasem trudno je zlokalizować.

Na terenie parafii Radzanów także spotyka się to zjawisko. Wertując archiwalia natrafiałem na miejscowości, których już nie ma lub znajdują się tam pojedyncze zabudowania. I tak można wymienić następujące :

    1. Budy Brzeziny – część wsi Bojanowo,
    2. Wygoda – znajduje się za cmentarzem w Radzanowie na rozjeździe na Zgliczyn Witowy i Drzazgę
    3. Głodowo – okolice Stawiszyna
    4. Ludwinowo – okolice Kobylej Łaki,
    5. Pieńki – okolice Siciarza ,
    6. Kalasantowo – naprzeciwko wsi Luszewo , po prawej stronie drogi Radzanów Wróblewo
    7. Budy Ratowskie – okolice dawnego wysypiska śmieci w Radzanowie, znajdowało się tam osiedle ludzi zajmujących się przeważnie pracą w lesie
    8.  Zgliczyn Smólnia – znajdowała się pomiędzy Dzieczewem a Zgliczynem Witowym
    9. Agnieszkowo – Znajdowało się pomiędzy Bojanowem, a Dzieczewem
    10. Borki – miejsce nie ustalone,(Miejscowość Borki była w okolicy miejscowości Luszewo 😉 pomiędzy Luszewem,a Wróblewem / Tartak.
    11. Kazimierzowo – część Zgliczyna Glinki,
    12. Teklin – część Bębnowa,
    13. Zbrzyźnia – miejsce pomiędzy Radzanowem a Bębnowem
    14. Marianówko – miejsce nie ustalone,
    15. Grobelka – za Bieżanami w kierunku Bud Ratowskich
    16. Adolfowo – po zjechaniu z drogi Radzanów Bębnowo na Bojanowo, po prawej stronie
    17. Radzanówek ( Folwark) – jeszcze do II wojny światowej odzielna struktura na przedmieściach Radzanowa za Wkra
    18. Biele Radzanowskie –  osiedle leśne nad brzegiem Wkry po stronie Radzanówka w kierunku na Grobelkę
    19. Luszewska Karczma- miejsce nie ustalone

Czy wszystkie zostały wymienione ? Na pewno nie. Dlatego proszę o nadsyłanie nazw i wyjaśnień  dotyczących położenia.

 Manifestacje patriotyczne i powstanie styczniowe w cieniu ratowskiego klasztoru

 Manifestacje patriotyczne i powstanie styczniowe w cieniu ratowskiego klasztoru

 

Meandrycznie płynąca Wkra w okolic wznoszącego się na wzniesieniu pradoliny klasztoru to niemy świadek wydarzeń lat ,które upłynęły , a także teraźniejszości. Odnosząc się w ten sposób do problematyki tematu, moim głównym celem będzie ukazanie państwu sytuacji tych ziem w latach 60 tych XIX wieku. Czyli wielka polityka w najbliższym otoczeniu.

Sam klasztor a co za tym idzie również zakonnicy staja się częścią owej historii, wydarzeń takich jak bitwa pod Wróblewem i na ulicach Radzanowa stoczona przez odział wojewody Padlewskiego.

Zarysem więc musi być wprowadzenie do ogólnej sytuacji na ziemiach Królestwa Polskiego.  Wszystko tak naprawdę rozpoczyna się daleko, bo podczas konfliktu krymskiego, który ukazał słabość militarną i organizacyjna Imperium Rosyjskiego. Traktat w Paryżu i wcześniejsze klęski armii carskiej spowodowały śmierć Mikołaja I, symbolu ucisku nad Królestwem Polskim. Koronę carska przywdziewa Aleksander II i musi od samego początku zmierzyć się z napiętą sytuacją w państwie, gdzie kluczowym słowem we wszystkich aspektach jest zacofanie. Świat odskoczył Rosji w rewolucji przemysłowej i społecznej. Wszyscy żądali zmian, a bunt społeczeństwa wisiał na włosku. Dlatego car wprowadza kolejno w miarę możliwości reformy tj. uwłaszczenie chłopów, przemiany w edukacji, reformę samorządowa i w końcu także armii. Zmiany nie wszędzie zostają wprowadzone  i nie obejmują na przykład ziem Królestwa Polskiego, gdzie dodatkowo liczono na przywrócenie autonomii oraz konstytucji sprzed powstania listopadowego. Jednak władze w Petersburgu mogły realizować przemiany w miarę swoich możliwości, gasząc pożary na bieżąco.

Istotne zmiany na tym terenie przychodzą wraz ze śmiercią ks. warszawskiego Iwana Paskiewicza i pojawieniem się bardziej liberalnego  Michaiła Gorczakowa. Pragnął on znormalizowania stosunków z Polakami. Zmianę pierwsza jaka wprowadził było zniesienie stanu wojennego i zapowiedzi ,oczywiście w enigmatyczny sposób  , rozszerzenia

,,białego ukazu” uwłaszczeniowego,czyli nadania chłopom ziemi na własność nie zrażając przy tym   ziemiaństwa.

Od razu dała się wyczuć słabość Rosjan w okresie tzw. odwilży posewastopolskiej. Pojawiła się ożywiona działalność polityczna. Kręgi konserwatywne skupiły się w Towarzystwie Rolniczym z Andrzejem Arturem Zamojskim na czele. Pragnęły one odzyskać utracona autonomie, bez szerszych przemian społecznych. Car Aleksander II , który otrzymał od nich 1856 roku petycje podczas pobytu w Warszawie, skwitował to krótko ,, żadnych marzeń Panowie, żadnych marzeń”. To spowodowało radykalizację życia politycznego, w szczególności w kręgach młodzieży, będącej pod wpływem literatury politycznej europejskiej i emigracyjnej. Dlatego mamy tak naprawdę pojawienie się dwóch przeciwstawnych obozów politycznych – Białych i Czerwonych. Jedni chcą odzyskania autonomii , drudzy walki zbrojnej, poruszenia ogólnospołeczne zmieniającego panująca rzeczywistość. Władze carskie dodatkowo wpisały się w sytuacje desygnowały na urząd dyrektora   w Komisji Rządowej Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego hrabiego Aleksandra Wielopolskiego. Miał on przeprowadzić niezbędne reformy i być gwarantem utrzymania porządku na ziemiach Królestwa. Jednak w obydwu obozach politycznych nastawienie do niego było wrogie. Biali bali się reformy uwłaszczeniowej, a Czerwoni mówili wręcz o kolaboracji z Caratem. W tej niełatwej sytuacji działalność Wielopolskiego niejednokrotnie bywała niejednoznaczna i trudna do zweryfikowania i rzetelnej oceny.

Problemy zwiększają się w początkach lat 60 tych XIX wieku. Powodem jest rozszerzenie także na ziemie Królestwa ukazu dotyczącego poboru do armii rosyjskiej. W tej szczególnie trudnej sytuacji dla młodych Polaków, agitacja patriotyczna powoduje coraz to większy opór społeczny przejawiający się w nieposłuszeństwie obywatelskim. Pojawia się moda na stroje i elementy garderoby ukazujące tożsamość polską. Kobiety starały się ubierać na czarno , manifestowały w ten sposób żałobę narodową po utracie niepodległości. Źle widziane było także branie czynnego udziału w oficjalnych uroczystościach państwowych oraz życiu towarzyskim z przedstawicielami władzy rosyjskiej.

Szczególne napięcie dało się wyczuć w przededniu trzydziestej rocznicy wybuchu powstania listopadowego. Pojawiają się manifestacje patriotyczne. Zakaz zgromadzeń wydany przez generał-gubernatora Berga powoduje, że wydarzenia przenoszą się na uroczystości kościelne i do samych świątyń, gdzie trwają modlitwy za Ojczyznę czy w intencji postaci z polskiego panteonu narodowego. Władza starała się reagować ograniczając możliwości zgromadzeń, ale społeczeństwo znajdowało rozwiązania. Przykładem tego był pogrzeb generałowej Sowińskiej , wdowy po bohaterskim obrońcy szańców na Woli, czy pochówek arcybiskupa Fijałkowskiego. Wydarzenia te przeradzały się w demonstracje patriotyczne. Były one jednak brutalnie rozpędzane przez oddziały kozaków, padali zabici i ranni jak na Placu Grzybowskim w Warszawie.

Władze cywilne oraz kościelne stanęły przed kłopotliwa sytuacja rozwiązania problemu na co naciskali zwierzchnicy z Petersburga. Działania te spotkały się z odmiennymi skutkami.. Opór rósł, a prominenci z Wielopolskim na czele ukazywani byli jako zdrajcy sprawy narodowej.

Hierarchowie kościoła początkowo z Fijałkowskim , a następnie z Chościak – Popielem starali się reagować. Z tym tylko , ze podobnie jak w społeczeństwie wśród duchownych istniały wyraźne podziały. Wyższe duchowieństwo przyjmowało postawy bardziej ugodowe, niższe wyraźnie wspierało ruch narodowy.

Centrum wydarzeń związanych z manifestacjami była Warszawa, która stała się wzorcem postępowania dla środowiska w regionie. Diecezja płocka miała także w tym swój udział. Mimo ostrzeżeń dla niższego duchowieństwa działalność i tu była prowadzona. Na ziemi za-wkrzańskiej prym wiodły Mława, Żuromin , Szreńsk oraz Ratowo. Centrum wydarzeń stał się klasztor oo. Bernardynów, gdzie energiczny gwardianin o. Antonii Holandyszkiewicz głosił kazania patriotyczne. Wspomagali go w tym o. Apolinary Gawęcki,

  1. Piotr Kowalski, o. Augustyn Kozłowski, br. Roman Maltazar , o. Symforian Napiórkowski i o. Augustyn Sobociński. Organizowali i przeprowadzali msze patriotyczne. Silne staja się powiązania ratowskiego konwentu z pozostałymi klasztorami bernardynów z prowincji wielkopolskiej do której należał. Szczególnie po zamknięciu kościołów warszawskich w tym także kościoła św. Anny na Krakowskim Przedmieściu. Zapał Holandyszkiewicza i współbraci nie gaśnie. Podczas uroczystości odpustowych w czerwcu 1862 roku i w październiku organizuje msze za Ojczyznę. Wojsko przysłane z garnizonu w Mławie otoczyło klasztor z przyległościami. Po pertraktacjach z dowódcą ludność zostaje odesłana do domów, a gwardianin z pozostałymi braćmi na wzór warszawski zamyka świątynie. Iście grottgerowska scena w małej wiosce. Drzwi kościoła zostają zabite deskami na krzyż. Holandyszkiewicz jako przełożony konwentu zostaje zatrzymany i umieszczony jak wielu mu podobnych niepokornych w twierdzy Modlin. Pozostali zakonnicy nie pozostali bierni i mimo ograniczeń , a także inwigilacji władz carskich dalej prowadza swoja działalność. Sytuacja w województwie płockim i najbliższym otoczeniu klasztornych murów nadal była bardzo napięta.

Hrabia Wielopolski widząc jako rozwiązanie problemu pobór do wojska , komplikuje jeszcze bardziej sytuacje. Zrobił to pod naciskiem generał -gubernatora Berga, gdyż dotychczasowe posunięcia jedynie zradykalizowały opinię społeczną i napędzały zwolenników popowstaniowym Czerwonym. Zresztą w środowisku Białych nie posiadał zbyt wielu zwolenników.

Pomysłem więc staje się branka do wojska. Służba wojskowa po reformie armii staje się tylko 6 letnia , ale obejmuje większa liczbę mężczyzn ,którzy trafiają w jej szeregi. W myśl tego systemu Wielopolski decyduję się na stworzenie tajnych list poborowych , na których w szczególności zaznaczeni są zwolennicy Czerwonych i oni maja pierwszeństwo w odbyciu obowiązku wojskowego. Jest to jednak kolejna nieudolna próba rozładowania sytuacji wśród Polaków.

Jednocześnie podejmowane są rozmowy z ziemianami dotyczące reformy uwłaszczeniowej. Głównym powodem tych działań jest próba odsunięcie chłopstwa od przewidywanych działań powstańczych. Jednak w tej sytuacji jest duży opór materii.

Szczególna role w tych wydarzeniach na terenie zawkrzańskim odegrał dziedzic Radzimowic  –  Karol Sonnenberg. Był on czołowym przedstawicielem miejscowego ziemiaństwa w Towarzystwie Rolniczym Płockim i jednocześnie zwolennikiem koncepcji Białych.

Sytuacja na przełomie 1862-1863 staje się coraz bardziej napięta. Pierwszej branki dokonano w Warszawie, gdzie w zorganizowanej akcji na Starym Mieście pochwycono 1500 młodych mężczyzn. Komitet

Miejski w tej sytuacji postanowił o częściowym wyprowadzeniu młodzieży warszawskiej na teren Puszczy Kampinowskiej, a sami przy wielu sporach i przetasowaniach w komitecie decydują 17.01.1863 r. o wybuchu powstania w nocy z 22/23 stycznia 1863 r. Reorganizacja oddziałów, odebranie broni zakupionej na zachodzie europy i atak na garnizony rosyjskie to główne cele nakreślone m.in. przez Zygmunta Padlewskiego. Centralnym miastem powstańczym miał stać się Płock, jednak nieudolna akcja i brak broni nie przyniosły oczekiwanych efektów. Brak także doświadczonych dowódców.

Kolejno Mierosławski, Langiewicz, Padlewski będą podejmować mniej lub bardziej zorganizowane próby działania.

Na terenie najbardziej nas interesującym działał Zygmunt Padlewski zwany „Wojewodą Płockim”. Po nieudanej próbie zdobycia Płocka reorganizuje oddział, kluczowym elementem staje się zdobycie broni. Cały czas liczy on i organizatorzy powstania na broń zakupioną w Anglii i Belgii, która ma być dostarczona na teren Królestwa przez kordon pruski. Transportów jednak nie ma. Prusy rządzone już przez kanclerza Otto Bismarcka coraz silniej kontroluje strefę nadgraniczną. Chodzi tu o przypodobanie się Rosji. Kłopoty z każdej więc strony.

Wychodzi także coraz bardziej podział społeczeństwa jaki zaistniał jeszcze przed wybuchem powstania. Biali nie poparli działań, chociaż i w tym ugrupowaniu istniały frakcje opowiadające się za działaniem lub wahające się np. grupa Edwarda Jurgensa.

Przedstawiciele ziemiaństwa powiatu mławskiego zebrali się we dworze u dziedzica Rumoki 25.01.1863, gdzie przegłosowali wierność Aleksandrowi II i potępili działania zbrojne zorganizowane przez Czerwonych. Proklamacja ta przeszła do historii jako „Targowica Rumocka”. Spowodowała ona, że część drobnej szlachty mazowieckiej nie poparła w tym czasie powstania. Sytuacja oddziałów w terenie stała się krytyczna, dodatkowo chłopi nie przystępowali w masowy sposób do działań wyczekując na decyzję władz carskich dotyczące uwłaszczenia, gdyż im, a nie władzom powstańczym bardziej ufali co do realizacji.

Padlewski wykazał się w tym czasie zdolnościami nie tylko dowódczymi ale także politycznymi. Jego działanie polegało na  wezwaniu szlachty do wstawienia się w partiach powstańczych. Wielu podporządkowało się, lecz byli i tacy, którzy zamiast walki uciekali za granicę. „Wojewoda” nadal czekał na dostawy broni. Zorganizował sztab z którym przenosił się z dworu do dworu. W tym czasie zarządzał sam na teranie Płockiego, formował władze cywilne i wojskowe w terenie. Miał przy tym Władze niczym nie ograniczoną, gdyż odpowiadał tylko przed Rządem

Narodowym. Wydawał zarządzenia o powstaniu i uwłaszczeniu chłopów, na jego polecenie zbierano także podatek narodowy.

Niepokoiło to coraz bardziej Rosjan i generał Włodzimierz Siemaka wysław wojsko w teren do likwidacji grup powstańczych. Pierwszą jego ofiarą był oddział Waleriana Ostrowskiego, który został rozbity, co spowodowało częściowy paraliż powstania. Padlewski w tej sytuacji przenosi swoje działania na teren Puszczy Myszynieckiej. Rosjanie zaś selektywnie likwidują kolejne oddziały. Nastrój patriotyczny nie upada jednak do końca i powstają nowe oddziały, które zostają podporządkowane Padlewskiemu. Działalność trwa nadal w formie militarnej i propagandowej. W każdej wyzwolonej miejscowości zgodnie z decyzją Rządu Narodowego głoszono dekret o powstaniu i uwłaszczeniu próbując przeciągnąć szersze masy społeczne do działania.

Będący z Wojewodą, Władysław Cichorski – Zameczek utworzył kolejny 600 osobowy oddział piechoty i 100 osobowy oddział kawalerki. W ten sposób siły Padlewskiego liczyły około 1000 powstańców. W rejon działania grupy Rosjanie wysłali 8000 wojska, dobrze wyszkolonego i wyekwipowanego.

9 marca 1863 roku oddział Padlewskiego opuścił Myszyniec z uwagi na zagrożenie ze strony rosyjskiej. W pobliżu wsi Surowo doszło do starcia, w którym dowódca wykazał się osobistym męstwem. Bitwa okazała się nierozstrzygnięta, oddział po wycofaniu stanął na odpoczynek w Drążewie. 11.03.1863 r. powstańcy zostali zaatakowani przez kozaków i częściowo rozbici. Uszczuplone o połowę oddziały skryły się ponownie w Puszczy Myszynieckiej, skąd dokonywały wypadów np. na Komorę Celną w Chorzelach. Nadal wyczekiwano upragnionych transportów broni. Jednak było to nadaremne. Zawiedziony Padlewski 15.03. 1863 r. pomaszerował na Klice. W ślad za nim szły jednak siły rosyjskie, które zaatakowały powstańców pod Żeńbokiem. Oddział został otoczony, a wieś stanęła w ogniu. Dowódca z niewielką grupą wyrwał się z patowej sytuacji i połączył swoje siły z oddziałem Malinowskiego. 16.03.1863 r. Padlewski dysponował 1250 ludźmi uzbrojonymi w kosy, broń myśliwską i zdobyczne karabiny. Słabość uzbrojenia zwiększała determinację w czekaniu na dostawy zagraniczne. W obozie do wojewody dociera informacja od Stefana Bobrowskiego, że dyktatorem powstania został Langiewicz, a on otrzymał awans na generała.

19.03.1863r. siły rosyjskie, które się przeformowały trafiły ponownie na ślad powstańców. Padlewski starał się ujść przed siłami pościgowymi. Nad ranem 21.03.1863 r. rozpoczyna się walka. Słabsza kawaleria polska zaczyna się cofać. Na skraju wsi Wróblewo powstańcy trzykrotnie szarżowali kozaków, przeszli nawet do przeciwuderzenia na główne siły wroga, była to bardzo heroiczna walka. Ogień ich karabinów niósł na 300 kroków, rosyjskie gwintowane karabiny na 1000 kroków. Padlewski na czele jazdy ruszył na Rosjan, gdyż chciał wyprzeć ich z Wróblewa. Według Berga sytuacja wojsk rosyjskich stała się krytyczna, mogli nawet dostać się w okrążenie, jednak żołnierze Padlewskiego z Zameczkiem na czele w decydującym momencie bitwy odmówili posłuszeństwa. Powstańcy zostali zmuszeni do wycofania się za rzekę Wkrę do Radzanowa. Generał obsadził ulicę miasteczka i rozkazał zniszczyć most. W tym momencie zaatakowali Kozacy, walka rozgorzała na nowo i trwała do wieczora. Powstańcy zostali rozbici, a resztki wycofały się na Bojanowo i Chrapoń. Zginęło ok. 100 powstańców (dane rosyjskie często przesadzone). Rosjanie po dojściu do miejscowości Suwaki przerwali działania uznając oddział Padlewskiego za rozbity. Odeszli na Sierpc, a następnie do Płocka.

Powstańcy przez całą noc zbierali się z ogólnego chaosu i generał na czele 600 ludzi odszedł w lasy Skępskie na Skrwilno. Wiedząc, że jego ludzie są wyczerpani, a narastający ferment groził buntem zdał komendę Zameczkowi.

Powstanie w województwie płockim, mimo prób ponownej reaktywacji na szerszą skalę nie odrodziło się z wymaganą siłą. Jedyna osoba, która mogła wpłynąć na zmianę sytuacji, czyli generał Padlewski w okolicach Rypina został zatrzymany przez Rosjan, przewieziony do Płocka, gdzie został osądzony i rozstrzelany.

Po wprowadzeniu przez carat ukazu uwłaszczeniowego, podejście chłopstwa do powstania zmieniło się radykalnie i już nie mogli oni liczyć na wsparcie z tej strony. Powstanie i działalność konspiracyjnie sukcesywnie były likwidowane. Na ziemie objęte ruchem insurekcyjnym spadały represje. Nastąpiła silna rusyfikacja, która zmienia Królestwo Polskie w Kraj Przywiślański. Wprowadzony zostaje rosyjski podział administracyjny, w ten sposób powstaje Gubernia Płocka, w której znalazła się gmina Radzanów z siedzibą władz w Ratowie. Represje prowadzone przed władze degradują Radzanów do miana osady zabierając prawa miejskie, podobnie jak innym tej wielkości miasteczkom.

Także Kościół za swoją działalność musiał odcierpieć. Zakazywano budowy nowych świątyń katolickich, a władze wspierały na tych terenach budowy świątyń prawosławnych, które stały się symbolem rusyfikacji. 8.11.1864 r. Aleksander II w Carskim Siole podpisał ukaz o reformie klasztorów. Objął on także klasztor bernardynów w Ratowie, który został uznany nieetatowym i przeznaczony do likwidacji. W tym czasie w klasztorze przebywało 10 zakonników. Część z nich starała się o sekularyzację i przyjęcie w poczet duchowieństwa parafialnego. Po uzyskaniu zgód władz cywilnych otrzymali zgodę biskupa Chościak-Popiela i w ten sposób klasztor zaczął pustoszeć. W 1868 roku pozostałych zakonników wywieziono do klasztoru w Kazimierzu Biskupim nieopodal Konina. W taki to sposób kończy się historia bernardynów ratowskich, którzy w latach 1686-1868 wpisali się na karty lokalnej historii. Dzielnie także wspierali ruch patriotyczny oraz powstańczy, a pamięć o ich działalności powinna być przywrócona jak również  i postać generała Zygmunta Padlewskiego.

Ostatnimi bernardynami ratowskimi byli:

  • o. Apolinary Gawęcki, zm. 1883r., w Kurowie/ k. Sierpca
  • o. Antoni Holandyszkiewicz, zm. 1879r. w Kazimierzu Biskupim,
  • o. Piotr Kaliściński, zm w 1876r., w Łysem.
  • o. Piotr Kowalski, zm. po 1892r. w Buffalo,
  • o. Augustyn Kozłowski, zm. w 1883r.,  w Wielgiem
  • o. Symforian Napiórkowski, zm. w 1888r., w Warszawie.
  • o. Augustyn Sobociński, zm. 1868r. w Ratowie.
  • br. Franciszek Ciecholiński zm. po 1865 w Ratowie.
  • br. Henryk Leszczyński, zm. 1909 r. w Kole
  • br. Roman Maltazar zm . po 1886 r. ?

gen. Zygmunt Padlewski został  rozstrzelany 15 maja 1863 roku w Płocku.

Odnowa kościoła rok 1898 – ks. Ludwik Kraszewski

   Odnowa kościoła rok 1898 – ks. Ludwik Kraszewski

Radzanów. Stary kościół

 Przytoczyć należy w tym miejscu artykuł,,Odnowa kościoła- Komu się należy pochwała” pochodzący z Gazety Świątecznej opisujący dzieło jakie dokonał przy wsparciu parafian ks.Ludwik Kraszewski – proboszcz ówczesny parafii Radzanów nad Wkrą:

            ,,Obecny Proboszcz nasz zarządza parafią od lat pięciu. Przybywszy do nas z Piask z powiatu ostrołęckiego, zastał kościół w stanie tak nędznym,że kiedy deszcz padał,to na głowę leciało. Kościół był niestary,dopiero przed dwudziestu paru laty zbudowany, ale tak się był zrujnował. I wewnątrz bardzo dużo rzeczy brakowało. Zaraz tez pomyślał ksiądz Proboszcz o podtrzymaniu świątyni Pańskiej; a że sam jest w wieku  i niezupełnie zdrów , więc postarał się u władzy  o pomocnika, kapelana. Parafianie zgodzili się chętnie złożyć grosz potrzebny na odnowę kościoła. Uzyskano pozwolenie na zbieranie dobrowolnych ofiar , i oto w roku zeszłym[1897] w przeciągu trzech miesięcy kościół został pokryty blacha, zakrystia powiększona,a cmentarz ogrodzony murem kamiennym.Drogę prowadząca do cmentarza zaczęto też w tym czasie brukować.

    Pomyślał też przełożony parafii o zabezpieczeniu ścian zewnętrznych. Przemówił do wszystkich gospodyń, żeby w jesieni ofiarowały po trochy siemienia lnianego na olej do pokostu, aby można było kościół pomalować. Chętnie składano takie ofiary,ale cóż, nie było pieniędzy na zapłacenie majstrom za pomalowanie kościoła.Więc znów przemówił ksiądz Proboszcz, aby stolarze i inni fachowi rzemieślnicy , których w miasteczku jest do 20 tu, byli łaskawi zrobić ofiarę dla kościoła ze swojej pracy.Majstrzy nie odmówili,owszem chętnie zgodzili się i wykonali, co było potrzeba. Teraz kościół wygląda bardzo pięknie, za co parafia wdzięczna jest czcigodnemu Proboszczowi.Dobrzy parafianie, którzy czynili ofiary na kościół czy to w pieniądzach,czy w rzeczach jakich albo w pracy, też godni są pochwały w Gazecie Świątecznej….”

 

 

Ksiądz Ludwik Kraszewski – proboszcz parafii Radzanów

POLSKIE SZKOLNICTWO W HOŁDZIE NARODOWI AMERYKAŃSKIEMU CZ.3 – LUSZEWO 1926 ROK

POLSKIE SZKOLNICTWO W HOŁDZIE NARODOWI AMERYKAŃSKIEMU CZ.2 – LUSZEWO  1926 ROK

Kontynuując  wyżej wspomniany cykl  w części trzeciej przedstawiam Państwu –  Luszewo  i wpisy dotyczące szkoły powszechnej   tam funkcjonującej   w roku 1926.Kierownikiem szkoły  według wpisu był Pan Żółtański , a opiekunem  szkoły mieszkaniec Luszewa –Antoni Romański.

Poniżej  informacje ze źródła z 1926 roku :

Luszewo pow. Mławski .

Szkoła powszechna

Opiekun – Antoni Romański

Kierownik – Żółtański

Inspektor – A. Bandas

( Wpisy uczniów wg. kolejności wpisania)

 

  1. Marianna Woźniakówna
  2. Janina Chodubska
  3. Stanisława Robaczewska
  4. Stanisław Grabowski
  5. Edmund Rygalski
  6. Tadeusz Wiechowski
  7. Józef Rychcik
  8. Wacław Jonczak
  9. Kazimierz Zalewski
  10. Stanisław Kaszubski
  11. Pelagia [ Synakowska]
  12. Aleksandra Domańska
  13. Genowefa Dobies
  14. Natalja Kawczyńska
  15. Irena Piotrowska
  16. Natalja Rybka
  17. Wanda Kawczyńska
  18. Wiktorja Rykowska
  19. Zofja Kowalska
  20. Władysława Więckowska
  21. Kazimiera Kowalska
  22. Janina Jączakówna
  23. Janina Grabowska
  24. Cecylia Robaczewska
  25. Józef Borkowski
  26. Jan Synakowski
  27. Telesfor Dobies
  28. Jan Piotrowski
  29. Mieczysław Rutecki
  30. Józef Błażyński
  31. Stanisław Rygalski
  32. St. {niewski]
  33. Jan […….]
  34. Lucjan Antosiak
  35. Józefa Szymańska
  36. Janina Synakowska
  37. ……. Piotrowska
  38. Leokadja Rygalska
  39. Bronisława Lenda
  40. Janina Maliszewska
  41. Janina Błażyńska
  42. Stanisława Koprowska
  43. Wiktor Rutecki
  44. Tadeusz Szymański

Zwracam się do Czytelników – jeżeli możecie pomóżcie w opisaniu postaci.

W następnej części Szkoła w Bojanowie.

Gość Niedzielny. Wywiad.Polecam

Historią należy się dzielić

– Warto pytać, szukać i wiedzieć więcej o naszych małych ojczyznach – przekonuje Stefan M. Chrzanowski z Radzanowa n. Wkrą, który od lat prowadzi bloga „Ratowo Klasztor”.

Wszystko zaczęło się w Bydgoszczy, gdy musiałem wybrać temat pracy magisterskiej. Dość długo się nad tym zastanawiałem i ostatecznie zdecydowałem się na seminarium u ks. prof. Michała M. Grzybowskiego, naszego diecezjalnego historyka. Gdy wymieniałem tematy, które mnie interesowały, ks. profesor zaproponował, abym pisał o Ratowie – wspomina Stefan Chrzanowski.

Źródło: Gość Niedzielny. Wydanie Płockie 11.02.2018r.

 Z nad Wkry. Sprawa Ryszarda Benke( Bohnke) i włościan z Prusocina na łamach ówczesnej prasy

Tragiczny konflikt o łąkę ,,Biele”.

 Sprawa Ryszarda Benke( Bohnke) i włościan z Prusocina na łamach ówczesnej prasy

 

Zainteresowany historia terenów wokół miejscowości Radzanów nad Wkrą przeglądam liczne i różne materiały archiwalne, w tym i stara prasę. W artykułach tam umieszczanych odnajduję informacje dotyczące regionu z którym jestem związany. Jest to olbrzymia kopalnia możliwości w której odkrywam obraz społeczeństwa i jego codziennego życia, niejednokrotnie w wirach wielkiej historii przetaczającej się Północnym Mazowszem  nad rzeka Wkrą . Składając tę układankę z przeszłości dziele się nią z Państwem Tym razem pragnę przedstawić na krótkim przykładzie jak wyglądały relacje dworu z włościanami po uwłaszczeniu chłopów  przez Cara Aleksandra II oraz  jakie dramaty rodziły się z tej przyczyny w  okolicy.

Wyniku reformy chłopi otrzymali ziemię kosztem ziemian, którym Skarb Państwa wypłacił odszkodowanie za utratę części posiadanych gruntów. Jednocześnie obydwie strony pragnęły uzyskać dla siebie jak największe korzyści. Powoływano zgodnie z ustawami Komisje Włościańskie na czele z Komisarzami, które to organy miały regulować sporne sprawy.

Na kanwie tychże dochodziło do licznych dramatycznych wydarzeń. Jednym z takich było wydarzenie ,które szeroko odbiło się echem w prasie tamtego okresu i dotyczyło sporu dziedzica majątku Strzegowo – Ryszarda Benke( Bohnke)*  – z włościanami wsi Prusocin.

Na łamach gazety ,, Czas” z lipca 1890 wychodzącej w Krakowie możemy  przeczytać o tragedii jak rozegrała się na przełomie czerwca i lipca na polach wsi Prusocin  gm. Ratowo powiat mławski, Gubernia Płocka. Właściciel dóbr Strzegowo poddany niemiecki zamieszkujący wyżej wspominaną miejscowość stał się główną postacią opisywanej historii. Od kilku lat toczył się spór przed Komisja Włościańska pomiędzy nim i włościanami z Prusocina. Dotyczył pastwiska lezącego na pograniczu gruntów Benkego i miejscowych chłopów. Po zbadaniu sprawy łąka zwana Biele została przyznana dziedzicowi przy wielkim niezadowoleniu adwersarzy. Mimo wszystko postanowili własny inwentarz nadal wypasać w dawnym miejscu. Zawiadomiony o tym właściciel zebrał służbę dworską i postanowił zając bydło , które weszło w szkodę . Sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli w momencie gdy chłopstwo postanowiła siłą odebrać własność. Dochodzi do bójki podczas , której zaatakowany Ryszard Benke zaczął bronić się  strzelając z posiadanego rewolweru. Zabity na miejscu został włościanin z Prusocina Jakub Fryzowski, a według relacji w ,,Czas”ie śmiertelnie ranny został i w następstwie umiera Adam Matuszewski. Ponadto lżej lub ciężej rannych na polu starcia pozostaje czterech chłopów i dziedzic Strzegowa. Dotkliwie pobity nie został jednak aresztowany i zamknięty w gminnym areszcie, lecz na prowizorycznych noszach skleconych naprędce odniesiony został przez robotników do dworu gdzie na czas rekonwalescencji i trwającego śledztwa pilnowany był przez straż ziemską do dalszego rozporządzenia władz.

Relacja prasowa została zakończona adnotacją, że do sprawy autor powróci w następnych numerach.

Kolejne informacje zaczynają pojawiać się w momencie rozpoczęcia procesu sądowego i apelacji jakie wnosiły strony.

Do wydarzenia powrócił ,, Kurier Warszawski” w grudniu 1892 roku w artykule zatytułowanym ,, Przekroczenie granicy koniecznej obrony” relacjonując przebieg procesu w Departamencie Karnym Izby Sądowej Warszawskiej. Przed sądem stanął Ryszard Benke poddany pruski, właściciel dziedziczny Strzegowa oskarżony o przekroczenie granic obrony koniecznej i spowodowanie śmierci Jakuba Fryzowskiego , włościanina ze wsi Prusocin. W procesie oskarżano także jak podaje gazeta: Maciej Gralewicz, Jan Gralewicz, Józef Gralewicz, Józef Kowalski, Stanisław Łabędzki, Józef Ambroży i o dziwo uśmiercony  w relacji ,,Czas”- u Adam Matuszewski!!! Zostali oskarżeni o udział w bójce ze skutkiem śmiertelnym podczas zajść na łąkach w Prusocinie, gdzie śmierc poniósł Paweł Dąbek , parobek dworski. Proces warszawski był odwołaniem się od wyroku jaki zapadł przed Sądem Okręgowym w Płocku, gdzie Ryszard Benke został skazany na 6 miesięcy więzienia , pokutę kościelna i wypłacenie zadość uczynienia wdowie po Fryzowskim wysokości 3000 RS. Włościanie zostali skazani na areszt policyjny za namawianie i udział w zamieszkach.

W dniu 30.12.1892roku w ,, Kurierze Warszawskim” mamy pełne przedstawienie procesu. Przewodniczącym  składu rozpatrującego sprawę Ryszarda Benke i włościan z Prusocina był sędzia Pistolkars przy udziale p.Lanca, p.Smirnowa i p.Stefpanowa. W tym przypadku autor artykuł zagłębił się w całość przyczyn , które doprowadziły do tragedii.

Od lat sześćdziesiątych XIX wieku toczył się spór o pastwisko Biele pomiędzy stronami. Komisarz Włościański w roku 1874 rozstrzygnął wydając werdykt na korzyść majątku Strzegowo. Mimo niezadowolenia i protestów chłopów z Prusocina dwa lata później decyzja Komisarza została zatwierdzona przez Komisję Gubernialną w Płocku i uprawomocnił się.

Konflikt nadal trwał i czarne chmury zbierały się nad sprawą. Włościanie ponownie rozpoczęli zabiegi w 1890 roku lecz ku im zdziwieniu w dniu 30 czerwca komisarz pow. Mławskiego ogłosił ,ze na łące Biele pastwisko im nie służy. Po wyjeździe rozjemcy gospodarze z Prusocina zebrali się w miejscowej karczmie gdzie w gwarze podjęto decyzje o wypędzeniu inwentarza w dniu następnym na sporne pastwisko następnego dnia. Był to przełom. W dniu 01.07.1890 roku rozegrał się dramat. Zwierzęta tak jak zapowiedziano wcześniej zostały wypędzone na Biele , o czym Ryszardowie Benke doniosła służba dworska. Krewki dziedzic rozkazał piętnastu robotnikom chwycić za bat i siłą zająć inwentarz, który czynił szkodę na jego dobrach. Przepędzono wiec bydło na łąki dworskie  w celu przeliczenia sztuk i dokonania spisu. Tam pojawili się włościanie, którzy wdali się w utarczki słowne i zaiskrzyło doszło do rękoczynów i nie tylko. Z roztrzaskaną głowa pada Paweł Dąbek, rękę traci Magierski. Na placu bójki pojawił się Benke , który jak podaje relacja został zaatakowany i uderzony w głowę orczykiem, skrwawiony wystrzelił dwukrotnie z dubeltówki(Tym razem pojawia się dubeltówka zamiast rewolweru)Strzelający za pomocą kij został powalony na ziemię i ciężko pobity. Wyniku ostrzału zabity na miejscu został Jakub Fryzowski.

Zajście na łąkach w Prusocinie wywołało natychmiastowe śledztwo sądowe, gdzie oskarżono o udział w bójce i spowodowanie śmierci  Jakuba Fryzowskiego. Oprócz Ryszarda Benke w stan oskarżenia postawiono 20 tu  włościan z Prusocina. Właściciel majątku Strzegowo w czasie śledztwa i procesu przyznał się do użycia broni palnej jednak jego zamiarem była obrona konieczna w momencie zagrożenia zdrowia i życia. Utrzymywał w zeznaniach także ,że hasło do bójki dali chłopi.

Odmiennie sprawę przedstawiali włościanie.

Sad Okręgowy w Płocku  rozpatrzył sprawę i wydał wyrok. Ryszard Benke został skazany za przekroczenie granicy obrony koniecznej co skutkowało śmiercią Jakuba Fryzowskiego na 6 miesięcy więzienia, pokute kościelną i 3000 Rs. Na rzecz wdowy po zabitym.

Na 3 miesiące więzienia skazano: Macieja Gralewicza, Józefa Gralewicza, Józefa kowalskiego, Adama Matuszewskiego i Stanisława Łabędzkiego. Wobec Józefa Ambrożego wydano wyrok 1,5 miesiąca aresztu policyjnego, a Jana Gralewicza na 2 tygodnie tegoż.

Werdykt powyższy został przez wszystkich zaskarżony do II Instancji przez wszystkich skazanych. W skutek skarg apelacyjnych sprawa została skierowana do Izby Sądowej, która nie zalawszy uchybień w procesie utrzymała rozstrzygnięcie w mocy.

Wydawało się ,że to koniec sprawy i tu zaskoczenie ,, Kurier warszawski: w listopadzie 1893 roku donosi na swoich łamach o skardze kasacyjnej jaka w imieniu Ryszarda Benke do Senatu wniósł jego obrońca mec. Pepłowski. Wyrok Departamentu I został uchylony i sprawa trafiła do rozpatrzenia ponownego przed Departamentem II. Proces ruszył od nowa z tym tylko, że płomienne mowy broniące głosił wyżej wspomniany adwokat zatrudniony przez rodzinę oskarżonego. Wywodach swoich zręczny Obrońca wykazywał , że granica obrony nie została przekroczona , a śmierć Fryzowskiego nastąpiło bez woli oskarżonego.

 

Izba Sądowa Benkego Uniewinniła !!!

Pozostałym uczestnikom wydarzeń i procesu wyroki pierwszej instancji Utrzymano!!!

 

Toczący się jednak proces i koszty z nim związane zmusiły  Ryszarda Benke do sprzedaży  majątku Strzegowo w lipcu 1893 roku Abramowi Rozenowi i kilku mniejszym udziałowcom. Rodzina Benke posiadała w Strzegowie nadal nieruchomości  min. młyn, który wyniku pożaru w kwietniu 1896 roku spłonął doszczętnie. Straty poniósł właściciel-  Paweł Benke.

 

 

 

 

 

 

 

 

W opracowaniu wykorzystałem materiały z poniższych tytułów:

 

  1. ,, Czas” Nr 192 z 22 sierpnia 1890  roku , Kraków
  2. ,, Kurier Warszawski”Nr.359 z 17 grudnia 1892 roku Warszawa ,
  3. ,, Kurierze Warszawskim” Nr 264 . z  30 grudnia 1892 roku ,Warszawa
  4. ,, Kurier warszawski. Dodatek Poranny” Nr. 333 z 20 listopada 1893 roku, Warszawa

Polskie szkolnictwo w hołdzie narodowi amerykańskiemu cz. 2 – Ratowo 1926 rok

Polskie szkolnictwo w hołdzie narodowi amerykańskiemu cz.2 – Ratowo 1926 rok

Kontynuując  wyżej wspomniany cykl  w części drugiej przedstawiam Państwu –  Ratowo i wpisy dotyczące szkoły powszechnej jednoklasowej   tam funkcjonującej   w roku 1926.Kierownikiem szkoły podówczas była Michalina Czechowska, a opiekunem  szkoły mieszkaniec Ratowa –[Bronisław] Krogulski.

Poniżej  informacje ze źródła z 1926 roku :

Ratowo pow. Mławski .

Szkoła powszechna jednoklasowa

Opiekun [Bronisław]Krogulski

Kierownik [Michalina] Czechowska

Inspektor [Brak wpisu]

( Wpisy uczniów wg. kolejności wpisania)

  1. Czesława Krupińska
  2. Leokadja Prusak
  3. Irena Czechowska
  4. Zofia Jędrzejewska
  5. Leokadja Zaborowska
  6. Stefanja Gosik
  7. Konstanty Trepczyński
  8. Marjan Przeradski
  9. Mirosława Czechowska
  10. Czesław Dejnecki
  11. Stefan Trzciński
  12. Feliksa Rymer
  13. Stanisława Rogowska
  14. Czesława Zaborowska
  15. Emilja Olszewska
  16. Julja Milewska
  17. Władysław Gołębiewski
  18. Stanisława Żulewska
  19. Stefanja Napiórkowska
  20. Genowefa Gosik
  21. Czesława Gosik
  22. Bronisław Krogulski
  23. Stanisłw Brzezicki
  24. Stanisław Fabrykiewicz
  25. Franciszek Żulewski
  26. Stanisław Zalewski

Zwracam się do Czytelników – jeżeli możecie pomóżcie w opisaniu postaci.

W następnej części Szkoła w Luszewie

 

 

Szkolnictwo Polskie w hołdzie narodowi amerykańskiemu – Radzanów 1926 rok

 Polskie szkolnictwo  w hołdzie narodowi amerykańskiemu – Radzanów 1926 rok

Szkoła Radzanów lata 20

   Fotografia z okresu opisanego poniżej.

    W roku 1926 młodzież szkól polskich w dowód wdzięczności za pomoc jaką w dobie odzyskania niepodległości  udzieliły Stany Zjednoczone  postanowiła w nietypowy  sposób podziękować. Zorganizowana została skoordynowana akcja w placówkach oświatowych.Na pamiątkę 150 lecia Niepodległości USA w hołdzie narodowi amerykańskiemu uczniowie i nauczyciele na specjalnie wydrukowanych stronach własnymi podpisami wyrażali swa wdzięczność. Wydarzeniu tym udział wzięły szkoły w Radzanowie, Ratowie, Bojanowie, Luszewie, Wróblewie, Bońkowie Podleśnym, Zgliczynie Glinkach. W ten sposób pozostawiły nam niesamowite źródło wiedzy na temat szkolnictwa w okolicy jak i nazwisk uczniów i nauczycieli tworzących w 1926 roku społeczność szkolną.

Po zebraniu wszystkich stronic zostały one następnie oprawione i 98 tomów przekazane zostały za ocean gdzie trafiły do Biblioteki Kongresu USA. Wydarzenia jakie miały miejsce na świecie spowodowały,że o tak ważnych archiwaliach na dziesiątki lat zapomniano. Dopiero digitalizacja zbiorów spowodowała,że ponownie ujrzały światło dzienne i dzięki, pracownikom o polskich korzeniach możemy ponownie przeglądać to wiekopomne dzieło.

Instytut Karta , do którego trafiła cyfrowa wersja rozpoczął projekt ,,polska1926″. Głównym założeniem jest dotarcie do poszczególnych miejscowości i próba ustalenia losów poszczególnych autorów podpisów.

Poniżej przytaczam  informacje ze źródła z 1926 roku :

 Radzanów pow. Mławski .

Szkoła powszechna dwuklasowa.

Opiekun Br(onisław) Brykalski.

Kierownik St(anisław) Pol.

Inspektor A. Bandas

( Wpisy uczniów wg. kolejności wpisania)

  1.  Zagroda Marjanna
  2.  Stefania Zaborowska
  3. Staniszewska Marjanna
  4.  H. Gładsztejn
  5.  H.Tyk
  6.  Marja Sokołowska
  7.  Józefa Pesta
  8.  Zofia Bartkowska
  9.  Rybacka Zofja
  10.  Czyżewska Henryka
  11.  S. Segał
  12. Górska Kazimiera
  13.  J. Marszałek
  14.  H(elena) Chrzanowska – ( po mężu Rybacka )
  15.  Z. Strupaczewska
  16. J. Dworakowska
  17.  Z. Skubiszewska
  18. Janina Śliwińska
  19. F. Gawliński
  20. F. Zieleniewski
  21. M. Wółkiewicz
  22. J. Czarnecki
  23. J. Iżykowski
  24. T. Wiśniewski
  25. T[elesfor]. Ciecierski
  26. Marjan Brykalski
  27. Stanisław Brykalski
  28. J. Lipinska
  29. Zygmunt Pawłowski
  30. H. Bagińska
  31. M. Brykalska
  32. W. Leśniewska
  33. R. Aniszewska
  34. H[elena]. Klonowska -( po mężu Fijałkowska)
  35. W. Trojanowska
  36. M. Skubiszewska
  37. W. Kołodzińska
  38. E. Grochowalski
  39. Z. Śliwińska
  40. K. Grochowalska
  41. E. Furmański
  42. J. Piotrowski
  43. J. Furmański
  44. N. Pawłowski
  45. E.Śliwiński
  46. J. Figurski
  47. J. Pawłowski
  48. T. Dworakowski
  49. J. Marcinkowska
  50. A . Rogowski
  51. J. Pawłowska
  52. Janina Iżykowska
  53. H. Czyżewski
  54. W. Barkowski
  55. Czesław Nilowski
  56. J. Rybacka
  57. A. Zaborowska
  58. H. Staniszewska
  59. A. Zdunkiewicz
  60. Z. Kosiorek
  61. M. Lewandowska
  62. R. Bartkowska
  63. Bagiński J.
  64. A. Staniszewski
  65. H. Jasiński
  66. Z. Zaborowski
  67. E. Dworakowski
  68. M. Grochowalski
  69. J. Bartkowski
  70. H. Ciecierski
  71. J. Żółtowski
  72. W. Bartkowski
  73. D. Kruciński
  74. B. Kołodziński
  75. J. Lewandowski
  76. Józef Żółtowski
  77. E. Pesta
  78. J. Gawliński
  79. R. Marcinkowska
  80. Setlterewicz( nieczytelne)
  81. A. Krucińska
  82. T. Midgag
  83. J. Różycka
  84. W. Staniszewska
  85. J. ( nieczytelne)
  86. Edward Śliwiński
  87. D. Slejzenger
  88. M. Tyk
  89. B. Brykalski
  90. G. Aniszewska
  91. L. Hamburger
  92. Jan Skowyrski
  93. T. Dudek
  94. St(efan) Czepkiewicz
  95. W. Abramowicz
  96. A Rynski
  97. C. Dudek
  98. H. Gładsztejn 
  99. C. Pawłowska
  100. M. Kowalska
  101. J. Nidzgorska
  102. J. Kuskowska

Zwracam się do Czytelników – jeżeli możecie pomóżcie w opisaniu postaci.

W następnej części Szkoła w Ratowie itd.

Pielgrzymki do Częstochowy

Pielgrzymki  do Częstochowy

Pielgrzymka do Częstochowy

1/ IX – 5/ IX 1931 r. Pielgrzymka do Częstochowy

      Z racji przeniesienia nabożeństwa do nowego kościoła, które ma się odbyć w październiku , postanowiłem odbyć pielgrzymkę do Częstochowy, aby parafia radzanowska przez swych przedstawicieli w ilości 70 osób, złożyła podziękowania Królowej Korony Polskiej za dokonanie tego wielkiego dzieła. W procesji uroczystej cała parafia odprowadziła pątników do figury przy końcu ulicy Raciążskiej będącej – tam pożegnałem  w imieniu parafian pątników, powierzyłem parafię opiece Bożej, wraz z pątnikami wyruszyłem do Raciąża. Raciążanie przyjęli nas nadzwyczaj gościnnie  , podzielili między siebie pątników, a chcąc okazać swoja gościnność , oddawali swoje posłanie, sami lokując się na podłodze. Byliśmy wieczorem na przedstawieniu ,,Bernadetta”. Wczesnym rankiem wyruszyliśmy do Warszawy , a później do Częstochowy. Mieliśmy zarezerwowane wygodne przedziały, gdzie pątnicy się rozlokowali      i przy śpiewie pobożnych pieśni  upływały kilometry – zbliżaliśmy się do Częstochowy. Pątnicy płakali gdy na horyzoncie pokazała się wieża jasnogórska .Przybyliśmy o godzinie 5 tej popołudniu – po umyciu się i złożeniu bagaży, wyruszyliśmy do klasztoru Jasnogórskiego . Trudno opisać to, co odczuwało serce, trudno opisać te łzy, które w ukryciu roniono, łzy radości dziecka, witającego , po długiej rozłące , swoją Matkę. Na modlitwach , zwiedzaniu klasztoru, skarbca oraz uczestnictwu w przedstawieniu kinematograficznym ,, Golgota”, odwiedzeniu kościoła św. Barbary  i cudownego źródła upłynęły dni przeznaczone na pobyt w Częstochowie. Z żalem i płaczem wielkim żegnano klasztor – pątnicy w szyku pochodowym  przy śpiewie ,, Serdeczna Matko” opuściliśmy Częstochowę wieczornym pociągiem , a na godzinę 8 mą stanęliśmy w Radzanowie. Procesja oczekiwała na nas. Tłumy ludzi zebrały się  na przywitanie. W procesji  uroczystej przybyliśmy do kościoła, odprawiłem Mszę Św., a uroczyste błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem zakończyło nasza pierwsza pielgrzymkę do Częstochowy.

 3/IX – 7/IX 1932 r. Druga pielgrzymka do Częstochowy  

     W […] chęci moich parafian odkrycia pielgrzymki do Częstochowy , poszedłem im na rękę i pielgrzymkę takowa ogłosiłem. Zebrało się 63 osoby i ta sama droga i w takim również nastroju przybyliśmy do Częstochowy. Niespodzianka przykra dla nas była kradzież , której dokonali złodziej warszawscy na jednym z członków pielgrzymki, parafianie [….]mej parafianki, Janowej Janiszewskiej z Radzanowa. Precyzyjnie wycięto kieszeń, zabrano weksle i gotówki 400 zł. Chcieli również okraść , mieszkańca Trzcińca Piotra Szczepańskiego ,lecz tylko przeciąwszy kieszeń […] chustkę do nosa, okulary, szczęściem w tej kieszeni pieniędzy nie było. Nie będę opisywał  stanu , jaki przezywaliśmy, nie będę opisywał spędzenia czasu w Częstochowie , bo mniej więcej powtarzałbym opis z roku poprzedniego , zaznaczę tylko , że 4 ro dniowy pobyt w Częstochowie okazał się zbyt krótkim, zapomniało się o domu, o obowiązkach , pragnęlibyśmy pozostać jak najdłużej Powróciliśmy do Radzanowa nocą.

10/IX – 16/IX 1933 . Pielgrzymka do Częstochowy

       Z racji uroczystości związanych z dążeniem całego naszego społeczeństwa do kanonizacji świętobliwej Królowej Jadwigi , Instytut Diecezjalny Akcji Katolickiej proklamował pielgrzymkę do Częstochowy pod patronatem  Najdostojniejszego Arcypasterza Antoniego Nowowiejskiego. Z naszej parafii wybrało się również kilkadziesiąt osób, ja jednakowoż pozostałem w domu, wiedziałem że moi parafianie maja opiekę zapewniona, gdyż kilkudziesięciu Księzy z naszej diecezji towarzyszy pielgrzymom do Częstochowy. Z radością w sercu, pokrzepieni na duchu powrócili do domów swoich, opowiadając szeroko o uroczystościach, jakich byli świadkami oraz o tem co przeżywali w ciągu dni pobytu przed ołtarzem Częstochowskiej Pani.