Radzanów i okolica1920 r.

Dziś tj. 15 sierpnia br. mija 94 rocznica wielkiej bitwy warszawskiej , operacji militarnej wojny polsko – bolszewickiej z 1920 roku. Rzeka Wkra na północy w działaniach gen. Sikorskiego stanowiła ważny element w operacji. Wiele o tym napisano , pojawia się także wiele programów historyczno publicystycznych. Wszystkie na skalę ogólnopolską lub regionalną . A jak się sprawy miały w naszej Małej Ojczyźnie.

Radzanów i okolica w czasie I  wojny światowej doznały w wyniku walk dość dużych zniszczeń . Polityka okupanta niemieckiego powodowała także zubożenie miejscowej ludności . Mimo to swój wkład w odzyskanie niepodległości włożyli także ludzie z miejscowej komórki POW z Walentym Lossmanem na czele. Przez miejscowość i mosty na Wkrze w 1918 wycofywali się Niemcy do Prus Wschodnich. Wydawało się ,że przyszedł czas spokoju, odbudowy . Jednak nic z tego . Już na początku 1919 roku daleko od Mazowsza rozpoczynają się na wschodzie walki polsko – bolszewickie. Mimo początkowych sukcesów i wspaniałej wyprawie kijowskiej Rydza Śmigłego dochodzi do katastrofy militarnej. Polskie wojska wycofują się w nieładzie ze wschodnich rubieży . Naturalną i jedyną linią obrony dla Polski i Europy staje się linia rzeki Wisły. Lipiec i początek sierpnia 1920 r. nie jest krótko mówiąc pasmem sukcesów.

Z początkiem sierpnia bolszewicy pojawiają się na Północnym Mazowszu. Zajmują Przasnysz , Mławę , Szreński i oczywiście Radzanów . Tereny te aż po sam Płock i Włocławek zalewa II Korpus Kawalerii Gaj Chana z 4Armii Tuchaczewskiego.

W okolicy Radzanowa za bardzo nie było co zrabować i oddziały pomaszerowały dalej na Raciąż i  Sierpc  ku Płockowi. W miasteczku z biedoty powołano Komitet Rewolucyjny o jego składzie nic więcej nie wiadomo. Prawdopodobnie byli to wyrobnicy zatrudnieni w gospodarstwach otumanieni propagandą i alkoholem. O ich działalności trudno powiedzieć . W jednym z opracowań o 1920 roku pojawia się informacja o synu młynarza z Radzanowa , który miał przybyłych na rekwizycje do młyna bolszewików zabić i następnie konno udał się do miasteczka by rozgonić miejscowy REWKOM .Po tym wyczynie udał się w rejony Płońska gdzie przystąpił do polskiego oddziału kawalerii i miał wywalczyć w boju Virtuti Militari. Jednak znowu brak źródeł. Ksiądz proboszcz Zalewski nic nie wzmiankuje w tym temacie.

W okolicy wydarzenia przybierały czasem bardziej przerażający scenariusz. Właściciel majątku Gołuszyn , przyjaciel Henryka Sienkiewicza , który nota bene często u niego przebywał – Michał Przybojewski został siła zabrany z dworu i w okolicy Sierpca, w miejscowości Całownia 14 sierpnia 1920 r. brutalnie zamordowany wraz z pracownikiem starostwa sierpeckiego Kazimierzem Feczko. Po wycofaniu bolszewików ,zwłoki obydwu zostały sprowadzone do Radzanowa i podczas wielkiej uroczystości pochowane na cmentarzu parafialnym .

Radzanów. Grób rodziny Przybojewskich z Gołuszyna.

http://www.rowery.olsztyn.pl/wiki/miejsca/1920/mazowieckie/radzanow

 

Radzanów i okolica podczas kontrofensywy polskiej stały się miejscem panicznego odwrotu w kierunku Mławskim a następnie ku granicy z Prusami Wschodnimi. Od Raciąża ciągnęły tabory i oddziały bolszewickie . 17 sierpnia 1920 roku miejscowość i okolica były wolne od zarazy bolszewickiej.

W walkach z bolszewikami brali udział od samego początku zmobilizowani mieszkańcy Radzanowa i okolic. W albumach rodzinnych można znaleźć zdjęcia , a co niektórzy otrzymali odznaczenia bojowe. Chociaż na marginesie znana jest także lista z imienia i nazwiska tych , którzy uchylali się od służby wojskowej , za co zostali skazywani w późniejszym czasie na kary administracyjne.

Na marginesie o miejsce pochówku Przybojewskiego powinniśmy zadbać wszyscy, to właśnie u Pana Michała powstała spora część powieści Krzyżacy , to w jego majątku znajdowała się wyspa Juranda.

 

 

 

 

Judaika z radzanowskiej synagogi.

Radzanów_synagoga_wnętrze 1

 

W radzanowskiej synagodze pod tzw. Babińcem nad wejściem głównym znajduje się napis. Szukając kolejnych materiałów natknąłem się na tłumaczenie tego reliktu kultury judaistycznej.

,, W domu Bożym w rozmowie przed Tobą nabywam spokoju”

   tłum. Eleonora Bergman , Warszawa 25.11. 1988 r.

 

Trudno ocenić mi jednak czy dany cytat pochodzi z czasów budowy obiektu czy remontu wykonanego w latach 1983 – 86. Dlatego potrzebna jest analiza materiałów konserwatorskich gdyż bardzo niewiele fotografii związanych z Żydami z Radzanowa nad Wkrą przetrwało. Większości są to zdjęcia szkolne z dwudziestolecia międzywojennego przedstawiające dziatwę szkolną, katolicka i żydowską razem.

Notabene Synagoga podczas remontu zyskała piękny blask . Stała się jednym ze sztandarowych obiektów zabytkowych nie tylko Radzanowa ale całego Mazowsza.  Obecny jej stan budzi zadumę. Po wyprowadzeniu się z obiektu Biblioteki Publicznej , popada w coraz większa ruinę . To co zostało uratowane w ostatniej chwili , może przepaść bezpowrotnie. Czas działać by tak się nie stało.

Zabytków pełen Radzanów i okolica.

       

Radzanów_synagoga_wnętrze

 

 

 

 

 

  Czasami spotykamy się z przeświadczeniem ,ze w najbliższej okolicy nie ma ciekawych reliktów przeszłości. Widzimy je w Warszawie , Krakowie czy podczas zagranicznych wojaży . Nasza okolica zawiera jednak sporo ciekawych artefaktów . Postanowiłem więc stworzyć listę tych , które są  kluczowe, ale jeśli jakiegoś miejsca nie ująłem to proszę o dodanie poprzez komentarz.

Lista ciekawych miejsc:

1. Klasztor pobernardyński w Ratowie

2. Pozostałości zabudowy dworu i parku dworskiego w Ratowie.

3. Czworaki dworskie.

4. Radzanów kościół parafialny.

5. Synagoga.

6. Grodzisko zwane Zamkiem.

7. Kurhany nad Wkrą.

8. Młyn  na Siemiątkowskiego.

9. Cmentarz z grobowcami okolicznych ziemian.

10. Cmentarz żydowski.

11. Cmentarz wojenny na Krzyżówkach.

12. Wyspa Juranda.

13. Linia okopów z I wojny światowej na Grobelce.

14. Leśniczówka Bieżany Zabytkowe Dęby

15. Cmentarz ewangelików w Józefowie.

16. Wiatrak w Gradzanowie Zbęskim.

17. Kościół w Bońkowie Kościelnym.

18. Pałac w Zgliczynie Glinkach.

 Czy jeszcze jakieś miejsca dodamy ?!!!! Czekam na propozycje .

Radzanów w ,,Kurierze Warszawskim” 1915 r.

Wielka  Wojna w okolicach Radzanowa.

Wielka Wojna w rejonie Radzanowa pozostawiła liczne ślady. Od cmentarza wojennego na Krzyżówkach , po liczne artefakty , które nadal co jakiś czas oddaje ziemia . Zainteresowany tymi wydarzeniami z przełomu 1914/ 1915 roku pozyskuje w archiwach informacje o walkach jakie toczyły się w tym rejonie . W tym opisie przedstawiam news  prasowy  z Kuriera Warszawskiego wydawanego w Warszawie , która była  pod kontrolą zaborcy rosyjskiego .

 

,, Kurier Warszawski “, 1915, nr. 20 , s. 110.

Fragment  komunikatu urzędowego opublikowanego w Biuletynie wojennym P.A. T. ogłoszonego 18 stycznia 1915 r. w Piotrogrodzie przez Sztab Naczelny Rosyjski :

,,  ….   . Znaczne działania bojowe, które miały jednakże charakter walk odosobnionych , odbywały się pod wsią Konopki, gdzie ciężka altyrelja przeciwnika , ostrzeliwująca nasz w pozycje , była zmuszona do milczenia ogniem baterii naszych pod Radzanowem i Bieżuniem , przed którymi przeciwnik zajmuje ufortyfikowane przezeń pozycje , ……..”

Cmentarz w Radzanowie . Kronika parafii cz. 28.

    Cmentarz grzebalny .

     Początkowo, jak i w całej Polsce, grzebano zmarłych na cmentarzach przykościelnych . cmentarz ten był mały stosunkowo , bo i parafia radzanowska była niewielka, liczyła jak akta wizytacji dziekańskich wskazują cos ponad dwa tysiące. Akta wspominają , ze na tym cmentarzu są pochowane zwłoki śp. Ks. Franciszka Tyszki, kanonika pułtuskiego, grób jego zapewne był pod starym kościołem , blisko ołtarza wielkiego , co przy rozbiórce tego kościoła zbadać było można , a co zachowało się i w tradycji ustnej; nadto przy wielkich drzwiach starego kościoła, dzisiaj mniej więcej przez teren ten idzie ulica , pochowano zwłoki ks. Walentego Kosmowskiego , proboszcza radzanowskiego, jak akta opiewają , dziekana szreńskiego. Po przyłączeniu parafii Zgliczyn , cmentarz okazał się zbyt mały, wspólny dla dwóch parafii. Dzisiaj można odróżnić , gdzie był stary cmentarz  – drzewa wysokie i dość stare potwierdzają to. W 1835 roku zaczęto chować zmarłych . Gdy liczba parafian się zwiększyła , musiano powiększyć i cmentarz. Mała kwaterę dołączono od strony Radzanowa, poczynając od pierwszej furtki , później dołączono cmentarz tak zwany Na Wygodzie lub,, pod Drzazgą” , część cmentarza od strony Drzazgi. Za nim zaś dołączono kwaterę od strony Poświętnego , obsadzono świerkami. Powierzchnia cmentarza jest nierówna , w wielkim stopniu wydłużona, a wąska niezmiernie. Załam na środku cmentarza będący , powstał z tego , że dawniej kopano ziemie i wywożono drogi i groble przy Radzanowie. Tu tez , jak wspominają chowano zmarłych na cholerę. Cmentarz nasz jest bardzo ubogi i zaniedbany. W małej swej cząstce otoczony był otoczony parkanem , który przedstawiał sobą ruinę, nie było ulic, groby zarosłe badylami przedstawiały przykry widok. W ogóle parafianie nie troszczyli się o groby swoich zmarłych.        W 1931 roku wprowadziłem ulice, które pod moim kierunkiem wysadzono , świerkami sprowadzonymi z Mostowa . Z świerków tych niewiele się przyjęło , pozostała jednak piękna aleja świerkowa,  prowadząca na cmentarz   ,,pod Drzazgę”. Po więlokroć z ambony zachęcałem , aby opiekowano się grobami zmarłych  , zwłaszcza okres Dnia Zaduszanego nasunął ku temu myśli . Zaczęto kwiaty sadzić na grobach , stawiać pomniki,  w dniu 1-2 listopada wieńce spoczywają na grobach, świeczki tu i ówdzie rozjaśniają szare listopadowe popołudnie. Bolączka moja był brak ogrodzenia. Co myśleć o porządku na cmentarzu , skoro cmentarz nieoparkawany. Sprowadziłem olbrzymie zwoje drutu i drutem tym otoczyłem cmentarz. Ale nadeszła zima, kochani parafianie, słupki drewniane spalili na ogień, a cmentarz znów bez ogrodzenia. Wreszcie zainicjowałem budowę prawdziwego parkanu przycmentarnego z kamienia, wapna i cementu. Częściowo pozostał stary kamień z rozwalonego starego parkanu w dużej części musieli zwieść parafianie kamień potrzebny do budowy . W 1938 wyznaczono budowę parkanu . Murarzem był p. Jan Czarnecki z Stawiszyna Łazisk , on zgodził się względnie tanio , przybrawszy sobie do pomocy , pracę te wykonał. Kamieni z trudem wielkim starczyło na front cmentarza, os strony Poświętnego, – więcej wykonać nie można było, bo kochani parafianie nie chcieli wozić kamieni, a później zaskoczyła nas wojna. Szkoda wielka! Przy dobrych chęciach parafian można było cały cmentarz oparkanić, ale cóż parafianie chcieli , aby wszystko dobrze wyglądało , nie radzi jednakowoż dołożyć swojej pracy i funduszu, a chęci dobre proboszcza nie wystarczą. Już poprzednik mój ks. Zalewski nosił się z zamiarem okolenia cmentarza murem , wybudował trzy przęsła z cegły cementowej, nie widząc poparcia ze strony parafian, zaniechał tej myśli. Przęsła te rozebrano, gdyż parkan taki był kosztowny , a mało praktyczny. Po kilku latach już cegła cementowa pod wpływem opadów atmosferycznych zaczęła się kruszyć  do tego stopnia , że ten kawałek parkanu trzeba było rozebrać, zwłaszcza ,że nie komponowałby się z całością parkanu. Naprzeciwko wielkiej bramy , która dawniej była bliżej Radzanowa, zrobiono miejsce honorowe, gdzie spoczywają zwłoki księży proboszczów : Józefa Kosmowskiego i Mariana Molskiego i tam ma stanąć piękny pomnik – figura P. Jezusa dźwigającego krzyż. Statua ta również rzeźby Barańczyka została kupiona przed sama wojną sprowadzona i czeka na postawienie.

Konsekracja Kościoła w Radzanowie.Kronika parafii cz. 27.

 

27/28 maja 1934. Wizytacja kanoniczna – konsekracja kościoła.

 

W niedziele 27 maja Najdostojniejszy Wizytator , ks. Bp Sufragan Leon Wetmański przybył do Radzanowa z pobliskiego Szreńska. Na tle tym doszło do niemiłego ewenementu. Porozumiawszy się z ks. Kan Janem Koźniewskim , proboszczem par. Szreńskiej, wytyczyliśmy trasę, którą ks. Biskup miał jechać do Radzanowa.

Ksiadz Szreńsk

Ks. Kanonik Jan Kożniewski proboszcz szreński

 

Trasa prowadziła przez Wróblewo, a na granicy parafii miał powitać Dostojnego Wizytatora Zygmunt Radliński , właściciel majątku Wróblewo. W przeddzień wizyty posyłałem organistę miejscowego , aby się upewnić , czy nic nie zostało zmienione., nadto ks. dziekan mławski Wł. Marian  tegoż dnia porozumiewał się telefonicznie. Zdawałoby się ,że wszystko układa się pomyślnie w oznaczonej godzinie, ponieważ właściciel Wróblewa, wskutek wiadomych sobie , a ważnych przyczyn zrzekł się zaszczytnej godności powitania ks. Biskupa i wyjechał do Warszawy, poprosiwszy seniora ziemiaństwa miejscowego , Ignacego Abczyńskiego właściciela Sławęcina, w otoczeniu banderii z druhów SMP utworzonej wyruszyliśmy  na granice parafii. I tu dopiero konsternacja ?… Drogą ta jechała asysta ks. Biskupa, sam zaś Wizytator został wysłany inną drogą przez Złotowo, Cegielnie Ratowską. Zdziwiłem się bardzo co by to mogło znaczyć! Powróciłem w tym samym towarzystwie, zaznaczając ,że jeśli ks. Biskup beze mnie odbędzie ingres , nie pozostaje mi nic innego , tylko prosić o trans lokatę natychmiastową. Przybyłem do Radzanowa, kareta biskupia stała, a w niej ks. Biskup czekał na  nas. Skąd się to wzięło ? Trzeba sięgnąć głębiej . Swego czasu ks. Kan. Kośniewski był bardzo zaangażowany w robocie politycznej , partyjnej BBWR , gdzie pracował całą duszą oddany tej sprawie Zygmunt Radliński , późniejszy poseł na Sejm. O dziwo! Dwaj przyjaciele zapałali względem siebie wielka nienawiścią. Podbechtany przez usłużnych kapłanów, bo i tacy się znajdują wśród nas, ks. Kośniewski, postanowił wymierzyć ostrze ku swemu adwersarzowi  w tej uroczystej chwili nie zastanawiając się nad tem sobą. Zainteresowany ubocznie dowiedział się o tem i wyjechał do Warszawy. Ostrze zaś rykoszetem uderzyło we mnie bardzo boleśnie. Ks. biskup zaznaczył, że o tem bynajmniej nie wiedział ,nadłożył aby gotów 20 km drogi , byleby parafii i proboszczowi przykrości nie wyrządzać. W przemówieniu swem podziękował mieszkańcom Wróblewa , którzy tak pięknie wystąpili na powitaniu Biskupa- ,, stała się pomyłka, ale za wasze serce dziękuje wam” mówił ks. biskup. Po ceremoniach zwykłych ingresowych  nastąpiło przeniesienie relikwii  św. Męczenników przygotowanej w podziemiach kaplicy , potem jutrznia, wreszcie kolacja. Następnego dnia  konsekracja ze wszystkimi tak długimi obrzędami, po południu bierzmowanie, wieczorem uroczyste zebranie Par. Z.A.K. w remizie, wreszcie zasłużony spoczynek. Następnego dnia konferencja dekanalna księży jako że ostatnia parafia Radzanów, potem cicha Msza św. w klasztorze Ratowskim , I sza Komunia dzieci siedmioletnich , wizyta u właściciela Sławęcina Ignacego Abczyńskiego  , obiad w plebanii, wizyta u prezesa Komitetu budowy kościoła Franciszka Bartkowskiego w Radzanowie, wreszcie wyjazd do Płocka. Banderia druhów SMP odprowadziła karetę biskupia za Gradzanowo , potem ks. Biskup zajął miejsce w aucie i wyruszył w dalsza drogę. Wizyta ta skądinąd tak piękna  i mająca podnieść na duchu , zostawiła pewien niesmak. Księża , dziwili się ,ze sąsiad sąsiadowi mógł taka przykrość wyrządzić, jednakowoż , zbadawszy sprawę , przychodzę do przekonania , że ,, inni ……… byli tam czymś” Na tem opis wizytacji pasterskiej kończę, życzę aby następna wizytacja biskupia w innych warunkach się odbywała!!!

 

Budowa Kościoła w Radzanowie 1922 -1934. Kronika parafii cz.24

Słów kilka o budowie kościoła parafialnego.

      Górująca , monumentalna budowla wzniesiona w zachodniej pierzei radzanowskiego rynku to perła architektoniczna północnego Mazowsza. O skali wielkości kunsztu świadczy to że została zaprojektowana przez jednego z najwybitniejszych architektów tego okresu Stefana Szyllera. Pisałem już na blogu o jego dokonaniach budowlano konserwatorskich. Można także przeczytać książkę Pani Małgorzaty Omilanowskiej o tym twórcy( jest w Internecie wersja cyfrowa). Ale cóż o budowie pisał proboszcz ks. Józef Jagodziński , budowniczy obiektu.

  Gdy przybyłem do Radzanowa w 1929 r. zastałem mury kościoła w nawie głównej wzniesione do połowy okien, w kaplicach za zakrystią do gzymsów, na frontonie kościoła coś wyżej ponad podstawę, podtrzymująca statuę św. Franciszka. W ciągu dwóch lat kościół wykończona do tego stopnia, iż w dniu 11 października  1931r wprowadzono nabożeństwo do nowo wybudowanej świątyni. Kościół w stylu barokowym, otynkowany wewnątrz i na zewnątrz, sklepienie częściowo z cegły  , częściowo z drzewa , trzciny i tynkowane. Dach kościoła kryty blacha cynkowana, hełm wieży blacha miedziana.. Kościół na froncie posiada wieżę  wysoka na 45 metrów , utrzymana w stylu całego budynku  oraz sygnaturkę drewniana, kryta całkowicie blacha cynkową i ocynkowana.

  Projektodawca i architektem  kościoła był śp. P Stefan Szyller z Warszawy. Położył on wielkie zasługi  w zakresie architektury kościelnej, bo kościół radzanowski był  już prawie 40 ty z kolei zaprojektowanych w ciągu jego życia. O kościele tym  sam twórca  jego powiedział, że za życia swego  pobudował piękny sobie pomnik w Radzanowie. Pierwszy majstrem  murarskim był Pietrusiński  z Warszawy.

 Człowiek każdy podziwiać musi piękno kościoła. Ale gdybyśmy wniknęli , ile trudów, mozołów, przykrości  i zdrowia wymaga  budowa świątyni , tembardziej dla nas stałby się pięknym i podziwu godnym. Władza diecezjalna wyraźnie , jako warunek nieodzowny , przy objęciu parafii, postawiła wybudowanie kościoła. Zgodziłem się , bo i co było robić. Przybyłem do Radzanowa zastałem część murów, dużo długów, ani kawałka cegły ani kawałka drzewa na rusztowania, nie mówiąc o wnętrzach, ani kawałka wapna. Nadto kryzys gospodarczy dawał się wszystkim we znaki. Ale czego nie dokona młodość i zapał …. . Parafianie odnosili się rozmaicie do projektu dalszej budowy świątyni., jedni radzili , aby przystąpić zaraz do budowy, inni  odłożyć na czas dalszy..aż się koniunktura poprawi. Postanowiłem kuć żelazo póki gorące . Wybrano Komitet, który rozpoczął swoje działanie. Gromadzono składki, zakupiono cegłę , drzewo na rusztowania i na więźbę dachu , sprowadzono dwa wagony wapna. Słowem chęci i zapał wielki. Cieszyłem się z tego, ale zdawałem sobie sprawę ,że jest to przysłowiowy polski słomiany ogień i tembardziej pragnąłem takowy wyzyskać dla dobrej sprawy.  Byłem w Warszawie , dalsze kierownictwo budowy kościoła powierzyłem p. Szyllerowi, majster zaś murarski, ponieważ zdawał mi się zbyt drogi, zaangażowałem  z Lubartowa p. Antoniego Miałkowskiego, dotychczasowego podmajstrzego. Komitet zaangażował cieślę , Antoniego Szulińskiego z okolic Płońska , pomocą zaś był dlań p. Ferdynand Jobs z Lipna, drzewo budowlane zakupiono i sprowadzono z Ościsłowa. Nasunęła się poważna kwestia  pokrycia kościoła. Architekt kład nacisk, aby w trzymaniu się stylu ,pokryto dachówka , Komitet zaś,  wraz z całą parafia , kierował się względem czysto praktycznym – pokryto kościół blachą cynkowaną. Majstrem blacharskim był p. Michalik z Płocka. Roboty posuwały się naprzód. Zapał jednakowoż parafian stopniowo słabł, malał. W początkach przynoszono chętnie składkę, kasjer nie mógł nadążyć kwitków wystawiać, później członkowie Komitetu , na zmianę, zmuszeni byli jeździć od wsi do wsi i składkę kościelna ,,wyciągać” aż to się uprzykrzyło i ciężar zbierania składek  spadł na barki proboszcza . Proszę sobie wyobrazić jak to wielki ciężar , zważywszy ,że byłem pozbawiony pomocy wikarego, nadto  przy pracy duszpasterskiej w 6000 parafii!  I ta peregrynacja obywała się nie raz w roku , ale 5 razy w ciągu roku musiałem być w każdej wiosce, wstąpić do każdego domu, konferować z każdym parafianinem zalęgającym z opłaceniem składek kościelnych. Przykra to sprawa nadzwyczaj, wymagająca dużego poświęcenia z swego ,,ja” , ale wiele tem można zdziałać, kto musi! Pomocą wielka przy budowie kościoła był p. Franciszek Bartkowski  z Radzanowa, przedtem vice prezes, a po ustąpieniu  z prezesury p. Jaroszewskiego z Glinek , prezes Komitetu budowy kościoła. Sprawie tej oddał się cała dusza, ale stopniowo i on się naszarpał. W każdym bądź razie jest unikat w parafii, jako człowiek wielkiej pracy i wielkiej uczciwości.

Zrabowany kamień

kamień

 

Zrabowany kamień

 

    Właśnie w tym roku obchodzić będziemy setna rocznicę wybuchu jednego z najkrwawszych konfliktów w dziejach ludzkości. Napięcia jakie rosły od początku wieku w polityce światowej doprowadzają do tragedii jaka wydarzyła się co prawda daleko od Mazowsza , bo w stolicy Bośni i Hercegowiny – Sarajewie . Burza jaka została rozpętana po zamachu na Arcyksięcia Franciszka Ferdynanda 28 czerwca 1914 roku , doprowadziła do krwawego długoletniego starcia w różnych rejonach świata , a Europa stała się wiodącym teatrem działań . Przeciągający się konflikt  spowodował także  wielkie straty ludzkie i zniszczenia gospodarcze. Imperia upadły , pozostały groby i świat stanął wobec nowych totalitarnych zagrożeń.

   Spokojna mazowiecka wieś jaką w tamtych latach był Radzanów nad Wkrą tak jak wiele miejscowości  poznała gorzki smak przechodzenia frontów , czyli zniszczenia oraz walki w okolicy, po których pozostały żołnierskie mogiły.

  Po częściowej mobilizacji  1 i 2 Armia Rosyjska przekroczyły granice Prus Wschodnich i rozpoczęły marsz w głąb terytorium niemieckiego. Po początkowych sukcesach przyszła jednak klęska w bitwie pod Tannenbergiem (17.08.- 2.09.1914).  Gen A. Samsonow popełnił samobójstwo ,olbrzymia rzesza żołnierzy rosyjskich dostała się do niewoli, pozostali w nieładzie wycofali się na teren dawnego Królestwa Polskiego. W ślad za nimi ruszyły oddziały Hindenburga i Ludendorffa. Rosjanie przegrupowali się na przedmościu modlińskim i płockim . Północne Mazowsze staje się terenem walk odwodowych. Siły rosyjskie skupiły się w operacji łódzkiej , a na terenach pomiędzy Przasnyszem a Lipnem działania były zabezpieczającej. Siły niemieckie, które dotarły do Sierpca i Raciąża zostały w początku listopada wyparte na linie rzeki Działdówki i częściowo okopały się . Starcia rozpoczęły się wraz z początkiem 1915 roku. Mimo ciężkiej zimy dochodziło do walk . Jednym z takich starć była kilkudniowa potyczka pod  Radzanów pomiędzy 10-22.01.1915 r.  Po bitwie pozostał cmentarz wojenny w lesie na Krzyżówkach .Miejscowa ludność z Bud Ratowskich, Grobelki, Bieżan , Ratowa, Kalasantowa I Radzanowa została zatrudniona przy zbieraniu zamarzniętych ciał poległych z pobojowiska.  Po przesunięciu linii frontu nastąpiła okupacja niemiecka. Już podczas niej miejsce pochówku zostało zgodnie z przepisami i wzorcami niemieckimi uporządkowane. Powstały wojskowe krzyże i ogrodzono miejsce drewnianym płotkiem. Front latem 1915 przesunięty został na wschód . Okolice cmentarza i pobojowiska zaczęły zabliźniać się porastając lasem. W 1918 na chwile przypomniano sobie o wydarzeniach pod Radzanowem. Polacy z POW działający w okolicznych miejscowościach , zaczęli pozyskiwać broń z rowów strzeleckich. Wydobyta z ziemi , przewożona była przez konspiratorów do Ratowa , gdzie była naprawiana i przygotowywana do narodowego zrywu jaki miał nastąpić z chwila osłabienia się państw Centralnych.   Jednak listopad roku 1918 przeszedł w miarę spokojnie w Radzanowie. Dowodzący komórka POW Walenty Lossman i jego ludzie przyglądali się jedynie odchodzącym ku granicy z Prusami Wschodnimi  żołnierzom niemieckim. Nastała wolna Polska!

  W dwudziestoleciu międzywojennym władze Polskie zgodnie z konwencjami międzynarodowymi w miarę środków finansowych dbały o żołnierskie mogiły. Były one uporządkowane i dbano o wygląd mogił, w których często pochowani byli także Polacy wałczący w armiach zaborców.

   Po  klęsce we wrześniu 1939 roku Radzanów z okolica został wcielony do utworzonej  Rejencji Ciechanowskiej. Władze niemieckie porządkowały sprawy mogił z Wielkiej Wojny. Mniejsze cmentarze  likwidowano , ekshumując szczątki i przenosząc je na cmentarz w Mławce, radzanowski cmentarz pozostał. Okupanci wzorem nekropoli z operacji łódzkiej odrestaurowali nagrobki , na mogiłach pojawiły się betonowe płyty (zatartymi już dziś napisami) Do prac tych wykorzystano miejscowo ludność i zaaresztowanych Polaków z więzienia w Mławie. Teren ogrodzono i z okolic Łaszewa pod Krzeczanowem wozami przywieziono wielki kamień – obelisk. Było to najprawdopodobniej w roku 1940. Przez cały czas okupacji teren ten był uporządkowywany przez wysyłanych do pracy na nim miejscowych. Po 1945 roku miejscowi szanowali miejsce , opowiadając młodszym pokoleniom historię mogił i bitwy z nim związanej, ale wraz z upływem czasu las zacierał ślady , a starzy ludzie umierali .

  Jedynie wielki kamień od czasu do czasu przypominał nielicznym o miejscu ostatniego pochówku dla tak wielu( Jak podają źródła niemieckie ok. 200 żołnierzy). Pod koniec lat 70 tych i on zniknął. Wywieziony w nocy przez ,,hieny cmentarne” bo  jak można nazwać inaczej tych , którzy rozkradają cmentarze. Kamień został za sprawa niejakiego Korytowskiego wywieziony do Mławy i ustawiony przed nowo wybudowanym gmachem Domu Rzemiosła, gdzie znajduje się do dziś . Czy jednak moralnie wiedząc o fakcie skąd pochodzi powinien nadal ta stać? Czy władze Mławy i ludzie związani z cechem nie powinni zadecydować o zwrocie kamienia i ustawieniu go na dawnym miejscu? Co  Państwo sądzą? Proszę o włączenie się do dyskusji w stulecie wybuchu Wielkiej Wojny i działań na Północnym Mazowszu.