Radzanów w ,,Kurierze Warszawskim” 1915 r.

Wielka  Wojna w okolicach Radzanowa.

Wielka Wojna w rejonie Radzanowa pozostawiła liczne ślady. Od cmentarza wojennego na Krzyżówkach , po liczne artefakty , które nadal co jakiś czas oddaje ziemia . Zainteresowany tymi wydarzeniami z przełomu 1914/ 1915 roku pozyskuje w archiwach informacje o walkach jakie toczyły się w tym rejonie . W tym opisie przedstawiam news  prasowy  z Kuriera Warszawskiego wydawanego w Warszawie , która była  pod kontrolą zaborcy rosyjskiego .

 

,, Kurier Warszawski “, 1915, nr. 20 , s. 110.

Fragment  komunikatu urzędowego opublikowanego w Biuletynie wojennym P.A. T. ogłoszonego 18 stycznia 1915 r. w Piotrogrodzie przez Sztab Naczelny Rosyjski :

,,  ….   . Znaczne działania bojowe, które miały jednakże charakter walk odosobnionych , odbywały się pod wsią Konopki, gdzie ciężka altyrelja przeciwnika , ostrzeliwująca nasz w pozycje , była zmuszona do milczenia ogniem baterii naszych pod Radzanowem i Bieżuniem , przed którymi przeciwnik zajmuje ufortyfikowane przezeń pozycje , ……..”

Cmentarz w Radzanowie . Kronika parafii cz. 28.

    Cmentarz grzebalny .

     Początkowo, jak i w całej Polsce, grzebano zmarłych na cmentarzach przykościelnych . cmentarz ten był mały stosunkowo , bo i parafia radzanowska była niewielka, liczyła jak akta wizytacji dziekańskich wskazują cos ponad dwa tysiące. Akta wspominają , ze na tym cmentarzu są pochowane zwłoki śp. Ks. Franciszka Tyszki, kanonika pułtuskiego, grób jego zapewne był pod starym kościołem , blisko ołtarza wielkiego , co przy rozbiórce tego kościoła zbadać było można , a co zachowało się i w tradycji ustnej; nadto przy wielkich drzwiach starego kościoła, dzisiaj mniej więcej przez teren ten idzie ulica , pochowano zwłoki ks. Walentego Kosmowskiego , proboszcza radzanowskiego, jak akta opiewają , dziekana szreńskiego. Po przyłączeniu parafii Zgliczyn , cmentarz okazał się zbyt mały, wspólny dla dwóch parafii. Dzisiaj można odróżnić , gdzie był stary cmentarz  – drzewa wysokie i dość stare potwierdzają to. W 1835 roku zaczęto chować zmarłych . Gdy liczba parafian się zwiększyła , musiano powiększyć i cmentarz. Mała kwaterę dołączono od strony Radzanowa, poczynając od pierwszej furtki , później dołączono cmentarz tak zwany Na Wygodzie lub,, pod Drzazgą” , część cmentarza od strony Drzazgi. Za nim zaś dołączono kwaterę od strony Poświętnego , obsadzono świerkami. Powierzchnia cmentarza jest nierówna , w wielkim stopniu wydłużona, a wąska niezmiernie. Załam na środku cmentarza będący , powstał z tego , że dawniej kopano ziemie i wywożono drogi i groble przy Radzanowie. Tu tez , jak wspominają chowano zmarłych na cholerę. Cmentarz nasz jest bardzo ubogi i zaniedbany. W małej swej cząstce otoczony był otoczony parkanem , który przedstawiał sobą ruinę, nie było ulic, groby zarosłe badylami przedstawiały przykry widok. W ogóle parafianie nie troszczyli się o groby swoich zmarłych.        W 1931 roku wprowadziłem ulice, które pod moim kierunkiem wysadzono , świerkami sprowadzonymi z Mostowa . Z świerków tych niewiele się przyjęło , pozostała jednak piękna aleja świerkowa,  prowadząca na cmentarz   ,,pod Drzazgę”. Po więlokroć z ambony zachęcałem , aby opiekowano się grobami zmarłych  , zwłaszcza okres Dnia Zaduszanego nasunął ku temu myśli . Zaczęto kwiaty sadzić na grobach , stawiać pomniki,  w dniu 1-2 listopada wieńce spoczywają na grobach, świeczki tu i ówdzie rozjaśniają szare listopadowe popołudnie. Bolączka moja był brak ogrodzenia. Co myśleć o porządku na cmentarzu , skoro cmentarz nieoparkawany. Sprowadziłem olbrzymie zwoje drutu i drutem tym otoczyłem cmentarz. Ale nadeszła zima, kochani parafianie, słupki drewniane spalili na ogień, a cmentarz znów bez ogrodzenia. Wreszcie zainicjowałem budowę prawdziwego parkanu przycmentarnego z kamienia, wapna i cementu. Częściowo pozostał stary kamień z rozwalonego starego parkanu w dużej części musieli zwieść parafianie kamień potrzebny do budowy . W 1938 wyznaczono budowę parkanu . Murarzem był p. Jan Czarnecki z Stawiszyna Łazisk , on zgodził się względnie tanio , przybrawszy sobie do pomocy , pracę te wykonał. Kamieni z trudem wielkim starczyło na front cmentarza, os strony Poświętnego, – więcej wykonać nie można było, bo kochani parafianie nie chcieli wozić kamieni, a później zaskoczyła nas wojna. Szkoda wielka! Przy dobrych chęciach parafian można było cały cmentarz oparkanić, ale cóż parafianie chcieli , aby wszystko dobrze wyglądało , nie radzi jednakowoż dołożyć swojej pracy i funduszu, a chęci dobre proboszcza nie wystarczą. Już poprzednik mój ks. Zalewski nosił się z zamiarem okolenia cmentarza murem , wybudował trzy przęsła z cegły cementowej, nie widząc poparcia ze strony parafian, zaniechał tej myśli. Przęsła te rozebrano, gdyż parkan taki był kosztowny , a mało praktyczny. Po kilku latach już cegła cementowa pod wpływem opadów atmosferycznych zaczęła się kruszyć  do tego stopnia , że ten kawałek parkanu trzeba było rozebrać, zwłaszcza ,że nie komponowałby się z całością parkanu. Naprzeciwko wielkiej bramy , która dawniej była bliżej Radzanowa, zrobiono miejsce honorowe, gdzie spoczywają zwłoki księży proboszczów : Józefa Kosmowskiego i Mariana Molskiego i tam ma stanąć piękny pomnik – figura P. Jezusa dźwigającego krzyż. Statua ta również rzeźby Barańczyka została kupiona przed sama wojną sprowadzona i czeka na postawienie.

Konsekracja Kościoła w Radzanowie.Kronika parafii cz. 27.

 

27/28 maja 1934. Wizytacja kanoniczna – konsekracja kościoła.

 

W niedziele 27 maja Najdostojniejszy Wizytator , ks. Bp Sufragan Leon Wetmański przybył do Radzanowa z pobliskiego Szreńska. Na tle tym doszło do niemiłego ewenementu. Porozumiawszy się z ks. Kan Janem Koźniewskim , proboszczem par. Szreńskiej, wytyczyliśmy trasę, którą ks. Biskup miał jechać do Radzanowa.

Ksiadz Szreńsk

Ks. Kanonik Jan Kożniewski proboszcz szreński

 

Trasa prowadziła przez Wróblewo, a na granicy parafii miał powitać Dostojnego Wizytatora Zygmunt Radliński , właściciel majątku Wróblewo. W przeddzień wizyty posyłałem organistę miejscowego , aby się upewnić , czy nic nie zostało zmienione., nadto ks. dziekan mławski Wł. Marian  tegoż dnia porozumiewał się telefonicznie. Zdawałoby się ,że wszystko układa się pomyślnie w oznaczonej godzinie, ponieważ właściciel Wróblewa, wskutek wiadomych sobie , a ważnych przyczyn zrzekł się zaszczytnej godności powitania ks. Biskupa i wyjechał do Warszawy, poprosiwszy seniora ziemiaństwa miejscowego , Ignacego Abczyńskiego właściciela Sławęcina, w otoczeniu banderii z druhów SMP utworzonej wyruszyliśmy  na granice parafii. I tu dopiero konsternacja ?… Drogą ta jechała asysta ks. Biskupa, sam zaś Wizytator został wysłany inną drogą przez Złotowo, Cegielnie Ratowską. Zdziwiłem się bardzo co by to mogło znaczyć! Powróciłem w tym samym towarzystwie, zaznaczając ,że jeśli ks. Biskup beze mnie odbędzie ingres , nie pozostaje mi nic innego , tylko prosić o trans lokatę natychmiastową. Przybyłem do Radzanowa, kareta biskupia stała, a w niej ks. Biskup czekał na  nas. Skąd się to wzięło ? Trzeba sięgnąć głębiej . Swego czasu ks. Kan. Kośniewski był bardzo zaangażowany w robocie politycznej , partyjnej BBWR , gdzie pracował całą duszą oddany tej sprawie Zygmunt Radliński , późniejszy poseł na Sejm. O dziwo! Dwaj przyjaciele zapałali względem siebie wielka nienawiścią. Podbechtany przez usłużnych kapłanów, bo i tacy się znajdują wśród nas, ks. Kośniewski, postanowił wymierzyć ostrze ku swemu adwersarzowi  w tej uroczystej chwili nie zastanawiając się nad tem sobą. Zainteresowany ubocznie dowiedział się o tem i wyjechał do Warszawy. Ostrze zaś rykoszetem uderzyło we mnie bardzo boleśnie. Ks. biskup zaznaczył, że o tem bynajmniej nie wiedział ,nadłożył aby gotów 20 km drogi , byleby parafii i proboszczowi przykrości nie wyrządzać. W przemówieniu swem podziękował mieszkańcom Wróblewa , którzy tak pięknie wystąpili na powitaniu Biskupa- ,, stała się pomyłka, ale za wasze serce dziękuje wam” mówił ks. biskup. Po ceremoniach zwykłych ingresowych  nastąpiło przeniesienie relikwii  św. Męczenników przygotowanej w podziemiach kaplicy , potem jutrznia, wreszcie kolacja. Następnego dnia  konsekracja ze wszystkimi tak długimi obrzędami, po południu bierzmowanie, wieczorem uroczyste zebranie Par. Z.A.K. w remizie, wreszcie zasłużony spoczynek. Następnego dnia konferencja dekanalna księży jako że ostatnia parafia Radzanów, potem cicha Msza św. w klasztorze Ratowskim , I sza Komunia dzieci siedmioletnich , wizyta u właściciela Sławęcina Ignacego Abczyńskiego  , obiad w plebanii, wizyta u prezesa Komitetu budowy kościoła Franciszka Bartkowskiego w Radzanowie, wreszcie wyjazd do Płocka. Banderia druhów SMP odprowadziła karetę biskupia za Gradzanowo , potem ks. Biskup zajął miejsce w aucie i wyruszył w dalsza drogę. Wizyta ta skądinąd tak piękna  i mająca podnieść na duchu , zostawiła pewien niesmak. Księża , dziwili się ,ze sąsiad sąsiadowi mógł taka przykrość wyrządzić, jednakowoż , zbadawszy sprawę , przychodzę do przekonania , że ,, inni ……… byli tam czymś” Na tem opis wizytacji pasterskiej kończę, życzę aby następna wizytacja biskupia w innych warunkach się odbywała!!!

 

Budowa kościoła. Kronika parafii cz.25.

 

Budowa kościoła. Kronika parafii cz.25.

RadzanĂłw nad WkrÄ… (3)

   Po śmierci tragicznej śp. majstra Miałkowskiego prowadził roboty murarskie p. Julian Stępiński  z Lubartowa, zewnątrz zaś tynkowanie , oprócz wieży wykonał p. majster Antoni Laskowski z Mławy.

 

  Kto by pragnął bliżej zaznajomić się z działalnością Komitetu budowy kościoła parafialnego, nadto wniknąć w kwestie finansowe, tego odsyłam do specjalnej ,, Księgi protokołów posiedzeń Komitetu budowy kościoła parafialnego w Radzanowie n/ Wkrą” . Komitet dotąd odbył posiedzeń  około 50 ciu.

 

   Statua św. Franciszka ufundowana z dobrowolnych ofiar parafian , sprowadzona z Warszawy z firmy Włodzimierza Tura. Rzeźbę te wykonał nieżyjący już artysta rzeźbiarz Barańczyk. Nad kaplica od strony Poświętnego w niszy umieszczono piękny posag N.M.P wykonany z piaskowca . Zdjęty został z kamiennej figury, ufundowanej przez sekretarza gminy, kilkadziesiąt lat temu, stojącej na cmentarzu przy starym kościele. Krzyż na wieży ufundowali  bracia Antoni i Wincenty Kalmanowie z Glinek , banię zaś pod krzyżem za sumę 800 zł ufundowała Unia Żywego Różańca  , Krzyż na sygnaturze wykonany kosztem Ewy Gutkowskiej z Wilewa. W kościele piękne stacje Męki Pańskiej według wzorców francuskich wykonano w Warszawie w firmie Morawskiej kosztem 2500 zł ufundowane przez Jana i Janinę małżonków Zgorzelskich zamieszkałych w Smólni. Żyrandol ufundował za sumę 1300 zł Antoni Kalman z Glinek. Piękne cyborium za sumę 2300 zł wykonano w zakładzie Burzyńskiego w Warszawie z składek dobrowolnych parafian.  Ołtarz marmurowy również ze składek dobrowolnych parafian wykonany w Warszawie w firmie ,, Marmury Kieleckie” za sumę 1000 zł.  Statuę P. Jezusa leżącego w grobie kupił dla kościoła Jan Turowski z Radzanowa. Ołtarz boczny z obrazem św. Julii pochodzi ze starego kościoła  i jest fundacji rodziny Bęskich z Glinek. Ołtarz św. Franciszka , w starym kościele wielki, w nowy kościele umieszczony w bocznej kaplicy jest roboty prostej , został wykonany przez tutejszego rzeźbiarza – niektórzy parafianie pamiętają wykonawcę i wykonanie dzieła. Również nadzwyczaj prostej roboty  jest ołtarz , będący w kaplicy za wielkim ołtarzem – obraz św. Anny , jakoby pędzla dobrego, niektórzy chcą i wskazują miejsce skąd został do Kocioła parafialnego sprowadzony – Zgliczyn Pobodzy. Perła kościoła parafialnego jest obraz M.B. Zgliczyńskiej. Srebrna suknia wykonana , jak napis wskazuje  w XVIII w. mistrza, mieszkańca Ciechanowa, ukrywa postać Boga Rodzicielki , nadto takaż suknia na Bożem Dzieciątku oraz dwie korony spoczywające nagłowie MBoskiej i P. Jezusa. Obraz ten piękny, rysy M.B. chwytają wprost człowieka za serce i gdyby usunął suknię oraz plusz zakrywający resztę obrazu, obraz ten przedstawiłby się  sam w całej krasie. Na obrazie tym zawieszone są stare vota – na jednym drobnymi literkami wyryte imię i nazwisko ofiarodawczyni : Pelagia Kokoszyńska – kolatorka, właścicielka swego czasu folwarku Zgliczyn Pobodzy. Obraz ten odrestaurowany gruntownie, powinien być umieszczony w przyszłym Wielkim Ołtarzu kościoła radzanowskiego.

     Z naczyń kościelnych należy wymienić dwa kielichy : jeden piękny ażurowej roboty, cały pozłacany, drugi srebrny kuty w srebrze – kielichów wszystkich 7, przy jednym brak patery . Z licznych ornatów wymienić należy jeden z pasów litych słuckich , jednakowoż się go nie ozywa, gdyż brak rekwizytów odpowiednich ; nadto wymienić należy piękna biała kapę z lamy. Sięga ona czasów Ludwika XV – w tym czasie bogate panie nosiły wykonane z takiej materii suknie – gdy zostały znoszone, albo dla innych powodów , przekazywano takowe kościołom  i z nich wykonywano ornaty oraz kapy – wskazują na to okoliczności , iż kapa zrobiona jest z ilości drobnych kawałków.