Zrabowany kamień

kamień

 

Zrabowany kamień

 

    Właśnie w tym roku obchodzić będziemy setna rocznicę wybuchu jednego z najkrwawszych konfliktów w dziejach ludzkości. Napięcia jakie rosły od początku wieku w polityce światowej doprowadzają do tragedii jaka wydarzyła się co prawda daleko od Mazowsza , bo w stolicy Bośni i Hercegowiny – Sarajewie . Burza jaka została rozpętana po zamachu na Arcyksięcia Franciszka Ferdynanda 28 czerwca 1914 roku , doprowadziła do krwawego długoletniego starcia w różnych rejonach świata , a Europa stała się wiodącym teatrem działań . Przeciągający się konflikt  spowodował także  wielkie straty ludzkie i zniszczenia gospodarcze. Imperia upadły , pozostały groby i świat stanął wobec nowych totalitarnych zagrożeń.

   Spokojna mazowiecka wieś jaką w tamtych latach był Radzanów nad Wkrą tak jak wiele miejscowości  poznała gorzki smak przechodzenia frontów , czyli zniszczenia oraz walki w okolicy, po których pozostały żołnierskie mogiły.

  Po częściowej mobilizacji  1 i 2 Armia Rosyjska przekroczyły granice Prus Wschodnich i rozpoczęły marsz w głąb terytorium niemieckiego. Po początkowych sukcesach przyszła jednak klęska w bitwie pod Tannenbergiem (17.08.- 2.09.1914).  Gen A. Samsonow popełnił samobójstwo ,olbrzymia rzesza żołnierzy rosyjskich dostała się do niewoli, pozostali w nieładzie wycofali się na teren dawnego Królestwa Polskiego. W ślad za nimi ruszyły oddziały Hindenburga i Ludendorffa. Rosjanie przegrupowali się na przedmościu modlińskim i płockim . Północne Mazowsze staje się terenem walk odwodowych. Siły rosyjskie skupiły się w operacji łódzkiej , a na terenach pomiędzy Przasnyszem a Lipnem działania były zabezpieczającej. Siły niemieckie, które dotarły do Sierpca i Raciąża zostały w początku listopada wyparte na linie rzeki Działdówki i częściowo okopały się . Starcia rozpoczęły się wraz z początkiem 1915 roku. Mimo ciężkiej zimy dochodziło do walk . Jednym z takich starć była kilkudniowa potyczka pod  Radzanów pomiędzy 10-22.01.1915 r.  Po bitwie pozostał cmentarz wojenny w lesie na Krzyżówkach .Miejscowa ludność z Bud Ratowskich, Grobelki, Bieżan , Ratowa, Kalasantowa I Radzanowa została zatrudniona przy zbieraniu zamarzniętych ciał poległych z pobojowiska.  Po przesunięciu linii frontu nastąpiła okupacja niemiecka. Już podczas niej miejsce pochówku zostało zgodnie z przepisami i wzorcami niemieckimi uporządkowane. Powstały wojskowe krzyże i ogrodzono miejsce drewnianym płotkiem. Front latem 1915 przesunięty został na wschód . Okolice cmentarza i pobojowiska zaczęły zabliźniać się porastając lasem. W 1918 na chwile przypomniano sobie o wydarzeniach pod Radzanowem. Polacy z POW działający w okolicznych miejscowościach , zaczęli pozyskiwać broń z rowów strzeleckich. Wydobyta z ziemi , przewożona była przez konspiratorów do Ratowa , gdzie była naprawiana i przygotowywana do narodowego zrywu jaki miał nastąpić z chwila osłabienia się państw Centralnych.   Jednak listopad roku 1918 przeszedł w miarę spokojnie w Radzanowie. Dowodzący komórka POW Walenty Lossman i jego ludzie przyglądali się jedynie odchodzącym ku granicy z Prusami Wschodnimi  żołnierzom niemieckim. Nastała wolna Polska!

  W dwudziestoleciu międzywojennym władze Polskie zgodnie z konwencjami międzynarodowymi w miarę środków finansowych dbały o żołnierskie mogiły. Były one uporządkowane i dbano o wygląd mogił, w których często pochowani byli także Polacy wałczący w armiach zaborców.

   Po  klęsce we wrześniu 1939 roku Radzanów z okolica został wcielony do utworzonej  Rejencji Ciechanowskiej. Władze niemieckie porządkowały sprawy mogił z Wielkiej Wojny. Mniejsze cmentarze  likwidowano , ekshumując szczątki i przenosząc je na cmentarz w Mławce, radzanowski cmentarz pozostał. Okupanci wzorem nekropoli z operacji łódzkiej odrestaurowali nagrobki , na mogiłach pojawiły się betonowe płyty (zatartymi już dziś napisami) Do prac tych wykorzystano miejscowo ludność i zaaresztowanych Polaków z więzienia w Mławie. Teren ogrodzono i z okolic Łaszewa pod Krzeczanowem wozami przywieziono wielki kamień – obelisk. Było to najprawdopodobniej w roku 1940. Przez cały czas okupacji teren ten był uporządkowywany przez wysyłanych do pracy na nim miejscowych. Po 1945 roku miejscowi szanowali miejsce , opowiadając młodszym pokoleniom historię mogił i bitwy z nim związanej, ale wraz z upływem czasu las zacierał ślady , a starzy ludzie umierali .

  Jedynie wielki kamień od czasu do czasu przypominał nielicznym o miejscu ostatniego pochówku dla tak wielu( Jak podają źródła niemieckie ok. 200 żołnierzy). Pod koniec lat 70 tych i on zniknął. Wywieziony w nocy przez ,,hieny cmentarne” bo  jak można nazwać inaczej tych , którzy rozkradają cmentarze. Kamień został za sprawa niejakiego Korytowskiego wywieziony do Mławy i ustawiony przed nowo wybudowanym gmachem Domu Rzemiosła, gdzie znajduje się do dziś . Czy jednak moralnie wiedząc o fakcie skąd pochodzi powinien nadal ta stać? Czy władze Mławy i ludzie związani z cechem nie powinni zadecydować o zwrocie kamienia i ustawieniu go na dawnym miejscu? Co  Państwo sądzą? Proszę o włączenie się do dyskusji w stulecie wybuchu Wielkiej Wojny i działań na Północnym Mazowszu.

 

Życie społeczne w parafii radzanowskiej. Kronika prafii cz.23

   Życie społeczne w parafii.

 

   W parafii Radzanów widzimy rozmaitość społeczeństwa. Są ubodzy nic nie posiadający, są chałupnicy, są drobni gospodarze, gospodarze średni i wreszcie obszarnicy.

   Radzanów sam , jako osada , posiada rozmaity element –  są tu gospodarze , chałupnicy, rzemieślnicy, kupcy, wśród których do niedawna  rej wiedli Żydzi. Radzanów dawniej posiadał oblicze wyraziście nieżyczliwe  względem swoich duszpasterzy. Skargi wychodziły prawie zawsze z Radzanowa, przykrości spotykały duszpasterzy przeważnie z pośród mieszkańców Radzanowa – słowem sama nazwa Radzanów już wystarczyła, aby odstręczyć wielu od kandydowania  na to beneficjum. Cokolwiek warunki się zmieniły z chwila przybycia mego  do parafii, ale nie na długo.  Początkowo z chęcią wielką wzięto się do dzieła, każdy z mieszkańców osady starał się odgadywać  myśli życzenia swego duszpasterza, ale stopniowo to osłabło, poczęto ,, postrzegać” proboszcza, wyrządzać mu przykrości. …

    W życiu osady pojawiła się wielka pycha – niektóre mieszkanki, nawet młode, zdaje im się, są wielkimi damami, którym proboszcz winien nadskakiwać, kłaniać się, a jakże, gdyż ja jestem pani x , czy też y. Mieszkańcy osady ogólnie są ubodzy, a właściwie niezamożni, ale ubierają się wyszukania – dwa razy dziennie zjeść , byle by się ubrać  jak najlepiej i imponować , jak im się zdaje otoczeniu. Inna wada powszechną dla takich miasteczek, to plotkarstwo. Nie liczą się z nikim i niczym, byleby kogoś ,,podciąć” , oszkalować, oczernić. Posługują się […]anonimami, korzystają z wszelkich  niewybrednych sposobów, byleby dokuczyć bliźniemu, a również księdzu. Brak poszanowania cudzej własności jest cecha bardzo wyrazistą. Rodzice nie wdrążają dzieci  do zachowania 7 mego przykazania, a przeważnie często pochwalają , o ile dziecko przyniesie cos cudzego do domu. Dzieci radzanowskie to istna plaga, szarańcza, która niszczy wszystko…. Co z takiego pokolenia wyrośnie? Starsi chodzą do kościoła, ale bardzo nieregularnie, dzieci zaś biegają po ulicach, rodzice o to nie dbają , aby dziecko prowadzić do Boga. Więcej dbają o swoje stroje, nawet zwierzęta domowe , aniżeli o to, co im  bóg powierzył najdroższego – duszę ludzką. Charakteryzując mieszkańców Radzanowa nie mogę pominąć jeszcze jednej wady – pieniactwa. Procesy, włóczenie się do Kuczborka ,, na sądy” to chleb powszedni. Widzi się ,, gorliwą” zakonnicę III go Zakonu , odmawiającą       ,, gorliwie” różaniec, spieszącą do Kuczborka na sprawę sądową. W ogóle charakterystyka mieszkańców Radzanowa jest raczej ujemna , aniżeli dodatnia.

    Wioski parafii to element różnorodny. Można podzielić na dwie kategorie” I wszą kategoria to mieszkańcy wiosek , które żyją życiem parafii, uczęszczają do kościoła, interesują się życiem religijnym i religijno – społecznym, chętnie noszą ofiary na budowę kościoła, II ga zaś kategoria  to ludzie żyjący  z dala od kościoła, nie interesują się życiem parafii, niechętni do ofiar na cele religijne.

  Do I wszej kategorii zaliczamy następujące  wioski :

  1. Luszewo
  2. Glinki
  3. Zgliczyn Witowy
  4. Zgliczyn Pobodzy ( starsza generacja to robi )
  5. Sławęcin
  6. Bieżany
  7. Trzciniec
  8.  Józefowo
  9. Dzieczewo(  dużo złodziei co prawda)
  10.  Bielawy Złotowskie
  11. Smólnia

 

Do II giej kategorii należy zaliczyć:

  1. Wróblewo ( obecnie dochodzi do normy)
  2. Bielawy Gołuskie
  3. Gołuszyn, Stawiszyn

 

Do I kategorii należy jeszcze dodać Ratowo, cegielnie Ratowską, Siciarz.

Pozostałe organizacje i stowarzyszenia w parafii Radzanów.Kronika parafii cz.20.

 

   Kółka Rolnicze pozakładane nie zdradzają jednakowoż siły żywotnej. Najstarszym bezsprzecznie jest kółko Radzanowskie miały ślady dawniejszej, żywej działalności. Kółka w postaci inwentarza rolniczego pozostałego do dnia dzisiejszego, nadto protokólarne i zapiski członków świadczą  niezbicie o wielkiej pracy. Obecnie kółko to śpi. Trudno zebrać członków w ilości bardzo znikomej zapisanych na zebranie.  Jednym z założycieli Kółka był  prezes Franciszek Śliwczyński syn Jakuba, obecnie prezesem jest Stanisław Chrynowski , administrator dóbr Ratowo. KSM oddział Radzanów chcąc uzdrowić i pobudzić  dożycia Kółko gromadnie zapisało się na członków, nawet ,, swoich” przeprowadziło do zarządu – jaki będzie skutek tego, przyszłość niedaleka pokaże. Kółko Rolnicze istnieje od niedawna w Wróblewie, Luszewie, Zgliczynie Witowym  oraz Bielawach Złotowskich.

    Omawiając organizację na terenie parafii radzanowskiej istniejące, nie można pominąć ,, STRZELCA”, który tak wrogo ustawiał się do organizacji katolickich. Zasług żadnych dla życia społecznego  zanotować nie można. W czasie BBWR był organizacja specjalnie uprzywilejowana  przez administrację, potem ,,gwiazda” jego blednie, aż zacznie przedstawiać sobą ruinę. Prezesem ,,Strzelca” w Radzanowie jest kierownik szkoły , Stanisław Pol, dawniejszy długoletni prezes Koła Młodzieży radzanowskiej i Patron SMPM . organizacji ,,Wieś” i Młodej Wsi – Siew” na terenie parafii nie ma. Były czynione wysiłki w tym kierunku ze strony agitatora Jana Kowalskiego z Bojanowa, zwanego pospolicie ,,Jasiem „ z pewnym przymiotnikiem niezbyt chlubnym świadczącym o stanie umysłowym zainteresowanego, ale brak podłoża odpowiedniego oraz przeciwstawienie się zdecydowane ks. proboszcza  nie zostawiło zamierzenia.

     Kasa Stefczyka, która kiedyś tak chlubnie się rozwijała, rokowała tak piękną przyszłość obecnie jak to mówią ,, leży na dwie łopatki” . Podźwignąć ja będzie bardzo trudno, zarząd musi się zdecydować na zlikwidowanie takowej. Mój poprzednik z racji zaangażowania się w pracy owej organizacji, miał wiele nieprzyjemności, i to było jedna z przyczyn opuszczenia przezeń Radzanowa.

    Oprócz organizacji powyższych istnieją organizacje przy kościele parafialnym , czysto religijne. Do nich należy zaliczyć  w pierwszym rzędzie III go Zakonu, założony w czasie Misji św. w 1930 r. Działalność jest tak bardzo poświecenie pożyteczna , że słusznie nad ta dłużej organizacją  się zatrzymamy.  Organizacja ta nie tylko dba o urobienie wewnętrzne członków swoich, ale dzieło miłosierdzia szerzy. Siostra przełożona Marianna Grabowska, obecnie choroba złożona , sprawuje również w ,, Caritasie” urząd siostry parafialnej. Takie i zaparcie się siebie, jakie okazywała  w ciągu swego urzędowania, godne jest podziwu. Wyszukiwanie prawdziwie ubogich, te sznury nieszczęśliwych, ciągnące się do jej mieszkania, to najlepszy dowód, jak ujęła i rozumiała dzieło miłosierdzia. Zebrania odbywające się punktualnie zawsze w I wszą niedzielę  każdego miesiąca , zbiórki zaś oprócz tego dwa razy w miesiącu. Obecnie przełożonym III go Zakonu jest brat Ferdynand Żuchowski z Glinek Kazimierzowa.

    Bractwo Różańcowe dawniej liczyło wielu członków n, obecnie ilość się zmniejszyła, zebrania i nabożeństwa ograniczają się do jednego w ciągu kwartału. Zastanawiam się co powoduje te opieszałość tak dawniej żywotnej organizacji, przychodzi się do przeświadczenia, że zastąpiono ją zwyczajnie  Unia Żywego Różańca. Członkowie Unii Żywego Różańca wyobrażają sobie, że należąc do tej organizacji, należą również do Bractwa Różańcowego – jednym słowem identyfikują takowe. UŻR odbywają swoje miesięczne zebrania w każdy pierwszym piątek miesiąca. Koło zwane ,, Różaniec” prenumeruje  1 egz.            ,, Hasła Katolickiego” i po zebraniu niedzielnym , odmówieniu różańca , odczytują w wioskach swoich wiadomości z gazetki naszej. Kół dawniej liczono 50, obecnie 37 i to z wielkim  trudem można stan ten utrzymać. Starszym bratem Bractwa Różańcowego jest od kilku lat Piotr Skoniecki z Radzanówka, prezesem zaś UŻR Bronisław Płochowski z Zgliczyna Witowego.

Stowarzyszenie Przenajświętszego Sakramentu odbywa zebrania kwartalnie, na którym oprócz referatu,  z,,[….]” przerabiają statut i radzą nad ważniejszymi sprawami związanymi z kultem eucharystycznym. Organizacja ta nigdy nie była liczna- obecnie ma 56 członków. Prezesem jest jej od początku jej istnienia Ignacy Brykalski, miejscowy organista.

 Wśród młodzieży szkolnej już za wikariaty ks. Mieczysław Smolijskiego założono Krucjatę Eucharystyczną , prezesem pierwszym tej organizacji był Józef Brykalski. Krucjata nie była wtedy erygowana przez władzę kościelne. Po wyjściu ks. Smolijskiego krucjata zamarła, aż odnowił jej działalność ks. Józef Orłowski wikariusz miejscowy. Organizacja liczyła ok. 50 członków, została erygowana kanonicznie.

    Wzmiankowaliśmy wyżej o ,, Caritasie” . Zanim ta organizacja została erygowana w diecezji , już na terenie  naszej parafii istniał ,, Komitet opieki nad ubogimi” , który później przyjął  Status i zmienił nazwę na ,, Wydział parafialny Caritas”. Należy podkreślić ówczesną , pełna poświęcenia ze strony wyżej wzmiankowanej siostry parafialnej Marianny Grabowskiej oraz Franciszka Jakubiaka z Radzanowa, człowieka wielkiej wrażliwości i roztropności. ,, Caritas” utrzymuje przeszło 30 osób z ofiarności społeczeństwa.

  Koordynując życie organizacje AK  Parafialny Zarząd Akcji Katolickiej. Pierwszym prezesem Par. Z. A. K był Stanisław Pol kierownik miejscowej szkoły, po nim zaś Józef Strupczewski z Radzanowa, obecnie zaś pełni obowiązki zapałem Stefan Budzyński z Sławęcina.

Stowarzyszenia katolicki w parafii Radzanów.Kronika parafii cz.19.

KSM – Katolickie Stowarzyszenie Mężów oraz KSK – Katolickie Stowarzyszenie Kobiet.

 

  Z początku , jak zwykle to bywa, ochoczo się wzięto do pracy, zapał udzielił się wielu, zdawało się ,ze gotowi jesteśmy przebudować świat. Oprócz ideologii , z która zajmowaliśmy się na zebraniach w obszernych referatach, połączonych z dyskusja, zwracaliśmy uwagę na stronę praktyczną, dokształcano się  w dziedzinie zawodowej, a więc zainicjowano kurs wieczorowy rolniczy, sprowadzanie drzewek owocowych, zboża, jak : żyto, len , rzepak letni, kartofle , zajęliśmy się pszczelarstwem – ks. Henryk Lipka , proboszcz z Niedzborza umiał zachęcić do tej gałęzi gospodarstwa , dotąd niedocenianej i niewykorzystanej, dużo na zebraniach było mowy o podniesieniu handlu polskiego , o odżydzeniu naszego miasteczka, często na tym się kończyło. Uroczystością wielka dla KSM było poświęcenie własnego sztandaru. Odtąd , mając sztandar własny , winniśmy pod nim stać  i całym poświęceniem  i zaparciem , jednakowoż ,Zycie często innego przynosi. Przykrym przykładem w życiu naszej organizacji był zjazd w Częstochowie we wrześniu 1937 roku. Radowało się serce, patrząc na te, 100 tysięczna armię Chrystusa,, aciem bene ordinatam” , na ten rozmodloną tłum  głów  chylących czoło i składających serce swe Pani , co Jasnej broni Częstochowy. Nasza pielgrzymka diecezjalna nie była liczna, mam wrażenie ,że gdyby więcej dołożono starań , mogłaby być jedna z pierwszych. W pielgrzymce Częstochowskiej z parafii radzanowskiej wzięło udział 40 osób. Ślubowanie jasnogórskie  w dniu 14 stycznia 1938 r. powtórzono w kościele parafialnym naszym i zawieszono na obrazie M. Bożej Zgliczyńskiej specjalne votum , stanowiące kopie ryngrafu jasnogórskiego. W dniu tym parafia obchodziła czterdziestogodzinne nabożeństwo , ludzi za tem było wiele, organizacje wystąpiły ze sztandarami, votum zaś podaje z prośba o zawieszenie  takowego na obrazie , sędzia Ignacy Abczyński , właściciel Sławęcina. Prezesem KSM od początku istnienia był Szymon Śniegocki z Radzanowa.

    Kobiety nie ustępują w pracy i one zaprawiają się w kwestiach gospodarstwa domowego przez urządzanie kursów , specjalne pogadanki, zajmują się urządzaniem gwiazdki dla ubogiej dziatwy, prowadza ochronkę  od 1 czerwca 1936 r. , której kierownicza siła jest pełna oddania się sprawie siostra Perpetyna ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek w Ratowie. KSK poświeciło uroczyście swój sztandar w uroczystość Bożego Ciała  1935 r. Biorą również udział w pielgrzymce do Częstochowy, dokąd z całej polski zjechało 80000 kobiet. Z naszych członków wzięło udział w pielgrzymce 25 osób.

Zaznaczyć musze ,ze organizacje te słabną, nie widzę przynajmniej tego ducha i zapału, jaki cechował w chwili powstania. Zjawisko to musze złożyć na karb zmaterializowania, jakie ogarnęło nasza wieś , dalej brak jasnego przejrzystego programu, bo szukanie dróg nie może sprzyjać rozwojowi organizacji, jest to eksperyment, który tworzy trudności  z jednej , a zniechęcenie z drugiej strony . 10 kobiet wzięło udział w kongresie Eucharystycznym w Płocku. Prezeska od chwili powstania tej organizacji jest pełna poświecenia Maria Budzyńska de domo Abczyńska z Sławęcina. Zastęp liczny KSK pracuje w Sławęcinie. Na terenie parafii , oprócz wyżej wzmiankowanych organizacji Akcji katolickiej, rzutują dwa oddziały młodzieżowe KSMŻ i KSMM oddziały Zgliczyn. Pierwotnie tworzyły one całość  z oddziałem radzanowskim , później jednakowoż  w skutek antagonizmów, młodzież zgliczyńska , prowadzona ambicja utworzyła w roku 1937 oddziały rodzime. Pierwszym prezesem KSMM oddział Zgliczyn  był Wincenty strzelec, pierwsza prezeską Janina Płocharska. Oddziały te małoliczebne , jednakowoż rozwijały się dobrze, bo w grę wchodziła szlachetna rywalizacja. Organizacje te obecnie z trudem  wielkim ale Ida naprzód. Oddział KSMM Zgliczyn funduje sobie sztandar, tylko zbyt mało druhów stanie pod sztandarem, KSMM Zgliczyn posiada mała ilość członków. Prezesem KSMM Zgliczyn jest Józef Polczyński, prezeska KSMŻ jest Jadwiga Strzelcówna z Zgliczyna Witowego.

Omawiając organizacje młodzieżowe na terenie parafii będące, trudno pominąć milczeniem krótkotrwałe  SMPŻ w Ratowie. Organizacja ta zajęła się cała duszą Michalina Czechowska, nauczycielka, późniejszy zdecydowany wróg organizacji katolickich. Pod opieką ks. Seweryna Kownackiego  , kapelana Sióstr Misjonarek , organizacja ta rozwijała się pomyślnie, ale , gdy ks. kapelan wyszedł na stanowisko proboszcza  do Pawłowa, ciężar prowadzenia SMPŻ przypadł w udziale Siostrom Misjonarkom, zwłaszcza, że patronka Michalina Czechowska przeniesiona została z Ratowa na takie stanowisko do Radzanowa. Ponieważ siostry nie znały ducha organizacji SMPŻ , pragnęły wszelkie druhny przerobić na zakonnice, uczynić z tej organizacji coś w rodzaju postulatu, czy też nowicjatu do ich zgromadzenia . To zniechęciło całkiem , ustąpiły, a Płock zmuszony był oddział zlikwidować.

    W Dzieczewie za pobytu nauczyciela Eugeniusza Ulanowskiego, człowieka pełnego dobrych chęci, chociaż bardzo zmiennego, powstało również SMPŻ – patronką została Ludwiczakowa z Dzieczewa. Dotąd istniało to stowarzyszenie dopóki wyżej wzmiankowany nauczyciel mieszkał w Dzieczewie. Po jego wyjściu trudności w prowadzeniu tej organizacji, okazały się wielkie do tego stopnia, że SMPŻ  w Dzieczewie zlikwidowano. Wprawdzie ks. prałat Strojanowski, Sekretarz Generalny, obecnie Asystent, po kilkukrotnie jeździł do tej wioski, pragnąc wznowić istnienie organizacji, jednakowoż próżne były jego wysiłki.

OSP Sławęcin, Luszewo,Wróblewo i Zgliczyn Witowy.Kronika parafii cz.15

Jeszcze kilka słów z kroniki o OSP na terenie parafii Radzanów.

 

 W ostatnich czasach powstało w parafii kilka oddziałów Straży Pożarnej, a mianowicie w Sławęcinie, prezesem jest Ignacy Abczyński , właściciel Sławęcina, w Luszewie prezesem jest Franciszek Derlatka, w Wróblewie, prezesem jest Zygmunt Radliński, właściciel Wróblewa, w Zgliczynie Witowym, Wszystkie te oddziały maja swoje remizy – w Luszewie kończą budowę.

Ruch pielgrzymkowy w parafii Radzanów. Kronika parafii cz.14.

 

Ruch pielgrzymkowy w parafii Radzanów. Kronika parafii cz.14.

 

 

  Ks. Proboszcz w swoich notatkach nie omieszkał zamieścić informacji o ruchu pielgrzymkowym ,który to za czasów jego pobytu istniał na terenie parafii radzanowskiej. Podstawowym miejscem pielgrzymek były okoliczne miejsca odpustowe: Ratowo, Koziebrody, Drogiszka. Wraz z rozwojem infrastruktury komunikacyjnej w kraju możliwe stały się pielgrzymki także na Jasną Górę . Wskrzeszony został istniejący jeszcze za czasów pobytu o. Bernardynów w Ratowie ruch pielgrzymkowy  do Skępego. Takie oto opisy ks. Józef Jagodziński pozostawił nam :

1/ IX – 5/ IX 1931 r. Pielgrzymka do Częstochowy.

      Z racji przeniesienia nabożeństwa do nowego kościoła, które ma się odbyć w październiku , postanowiłem odbyć pielgrzymkę do Częstochowy, aby parafia radzanowska przez swych przedstawicieli w ilości 70 osób, złożyła podziękowania Królowej Korony Polskiej za dokonanie tego wielkiego dzieła. W procesji uroczystej cała parafia odprowadziła pątników do figury przy końcu ulicy Raciążskiej będącej – tam pożegnałem  w imieniu parafian pątników, powierzyłem parafię opiece Bożej, wraz z pątnikami wyruszyłem do Raciąża. Raciążanie przyjęli nas nadzwyczaj gościnnie  , podzielili między siebie pątników, a chcąc okazać swoja gościnność , oddawali swoje posłanie, sami lokując się na podłodze. Byliśmy wieczorem na przedstawieniu ,,Bernadetta”. Wczesnym rankiem wyruszyliśmy do Warszawy , a później do Częstochowy. Mieliśmy zarezerwowane wygodne przedziały, gdzie pątnicy się rozlokowali      i przy śpiewie pobożnych pieśni  upływały kilometry – zbliżaliśmy się do Częstochowy. Pątnicy płakali gdy na horyzoncie pokazała się wieża jasnogórska .Przybyliśmy o godzinie 5 tej popołudniu – po umyciu się i złożeniu bagaży, wyruszyliśmy do klasztoru Jasnogórskiego . Trudno opisać to, co odczuwało serce, trudno opisać te łzy, które w ukryciu roniono, łzy radości dziecka, witającego , po długiej rozłące , swoją Matkę. Na modlitwach , zwiedzaniu klasztoru, skarbca oraz uczestnictwu w przedstawieniu kinematograficznym ,, Golgota”, odwiedzeniu kościoła św. Barbary  i cudownego źródła upłynęły dni przeznaczone na pobyt w Częstochowie. Z żalem i płaczem wielkim żegnano klasztor – pątnicy w szyku pochodowym  przy śpiewie ,, Serdeczna Matko” opuściliśmy Częstochowę wieczornym pociągiem , a na godzinę 8 mą stanęliśmy w Radzanowie. Procesja oczekiwała na nas. Tłumy ludzi zebrały się  na przywitanie. W procesji  uroczystej przybyliśmy do kościoła, odprawiłem Mszę Św., a uroczyste błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem zakończyło nasza pierwsza pielgrzymkę do Częstochowy.

 3/IX – 7/IX 1932 r. Druga pielgrzymka do Częstochowy.  

     W […] chęci moich parafian odkrycia pielgrzymki do Częstochowy , poszedłem im na rękę i pielgrzymkę takowa ogłosiłem. Zebrało się 63 osoby i ta sama droga i w takim również nastroju przybyliśmy do Częstochowy. Niespodzianka przykra dla nas była kradzież , której dokonali złodziej warszawscy na jednym z członków pielgrzymki, parafianie [….]mej parafianki, Janowej Janiszewskiej z Radzanowa. Precyzyjnie wycięto kieszeń, zabrano weksle i gotówki 400 zł. Chcieli również okraść , mieszkańca Trzcińca Piotra Szczepańskiego ,lecz tylko przeciąwszy kieszeń […] chustkę do nosa, okulary, szczęściem w tej kieszeni pieniędzy nie było. Nie będę opisywał  stanu , jaki przezywaliśmy, nie będę opisywał spędzenia czasu w Częstochowie , bo mniej więcej powtarzałbym opis z roku poprzedniego , zaznaczę tylko , że 4 ro dniowy pobyt w Częstochowie okazał się zbyt krótkim, zapomniało się o domu, o obowiązkach , pragnęlibyśmy pozostać jak najdłużej Powróciliśmy do Radzanowa nocą.

10/IX – 16/IX 1933 . Pielgrzymka do Częstochowy.

       Z racji uroczystości związanych z dążeniem całego naszego społeczeństwa do kanonizacji świętobliwej Królowej Jadwigi , Instytut Diecezjalny Akcji Katolickiej proklamował pielgrzymkę do Częstochowy pod patronatem  Najdostojniejszego Arcypasterza Antoniego Nowowiejskiego. Z naszej parafii wybrało się również kilkadziesiąt osób, ja jednakowoż pozostałem w domu, wiedziałem że moi parafianie maja opiekę zapewniona, gdyż kilkudziesięciu Księzy z naszej diecezji towarzyszy pielgrzymom do Częstochowy. Z radością w sercu, pokrzepieni na duchu powrócili do domów swoich, opowiadając szeroko o uroczystościach, jakich byli świadkami oraz o tem co przeżywali w ciągu dni pobytu przed ołtarzem Częstochowskiej Pani.

7/8 września 1936 r. Pielgrzymka do Skępego.

   Od dłuższego czasu parafianie zwracali się do mnie, aby mogła wyruszyć pielgrzymka do Skępego, zwłaszcza ,że od lat 30 pielgrzymki takowej nie było , ostatnia za ks. Franciszka  Majkowskiego. Zdecydowałem się. Wyruszyliśmy z Radzanowa skoro świt, procesjonalnie podążyliśmy do cmentarza grzebalnego, odprowadzani przez wielu mieszkańców Radzanowa, potem siedliśmy na przygotowane wozy, , aby o godz. 2 giej po poł. Spotkać się w Gójsku  i stamtąd wyruszyliśmy pieszo do Skępego. Tak się też i stało. Droga był przykra, bo deszcz obfity spowodował błoto na szosie, ale pomimo wszystko , o godz. 5 tej stanęliśmy w Skępem. Nie będę opisywał samego odpustu, bo wszędzie są jednakowe – są ludzie , którzy przychodzą z pobożnością , ale są i tacy , którzy przychodzą , aby na miejscu cudownym obrażać Pana Boga. Dowodami tego wyciągnięcie z mej kieszeni kilkudziesięciu złotych. Po spowiedzi i Komunii św. , zaraz po sumie, wyruszyliśmy procesjonalnie w powrotna drogę, za osadą Skępe wsiedliśmy na wozy przygotowane i nocą wróciliśmy do Radzanowa.

Życie religine. Kronika parafii cz.13.

 

27/ VIII – 4 IX 1930 . Misje św.

    Od niepamiętnych czasów parafia Radzanowska nie obchodziła tak podniosłej uroczystości jak misje św. O.O. Kapucyni Fidelis, Beniamin i Ignacy przybyli do Radzanowa z Mławy popołudniu dn. 27 VIII. Odbył się ingres  uroczysty do kościoła. Ks. proboszcz przy ołtarzu na każdego z klęczących ojców włożył stułę, widzialny znak panowania nad uniesieniami ludzkimi. Wszedł na ambonę ojciec Fidelis , okazały pod względem wzrostu swego i  tuszy i rozpoczął nauki misyjne. Trwały one przez dni 8. Codziennie ośmiu księży słuchało spowiedzi w konfesjonałach ustawionych przed nowym kościołem, chociaż jeszcze nieokrytym dachem. Ogólne nauki głoszono z rusztowania przed nowobudowanym kościołem.  Ludzi uczęszczało bardzo wiele, nawet innowiercy spieszyli, aby usłyszeć nauki misyjne. W czasie misji  o. Fidelis zachorował , musiano go odesłać do Warszawy – od tej chwili podupadł na zdrowiu , aż wreszcie w sile wieku , jako gwardiani klasztoru Zakroczymskiego , w roku ubiegłym ( tzw. 1934)dokonał ziemskiej pielgrzymki. Ojcowie Beniamin i Ignacy musieli między sobą podzielić pracę nieobecnego ojca Fidelisa. O ile ojciec Beniamin odznaczał się wymową i miłym obejściem , o tyle ojciec Ignacy  nie posiadał daru wymowy musiał zasiadać w konfesjonale. Z O.O. Kapucynów , którzy odprawiali misje w parafii naszej  został tylko przy życiu O. Ignacy – O . Beniamin a [ Turosl, w świecie Zoutag] na suchoty zakończył Zycie w Warszawie , przedtem długi czas lecząc w domu matki swej w Lublinie. Żniwo było wielkie – wdziało się takich u kratek konfesjonału , co 30 lat u spowiedzi nie byli – w ciągu misji komunikowało 7500 osób! Ostatniego dnia procesjonalnie udano się po krzyż misyjny , lezący między zatoką rzeki Wkry a posesja Teofila Bagińskiego na ulicy Mławskiej i przyniesiono takowy uroczyście  na plac kościelny. Piękny to był widok! Tłumy a nad głowami zdaje się płynąć krzyż, godło zbawienia, przybrany w kwiaty. Obok starego kościoła zakopano w ziemię w takiej pozycji  aby krzyż , gdy będzie cmentarz przy nowym kościele  za[…], mógł się znaleźć w obrębie  takowego. Piękne kazanie pod krzyżem wygłosił  O. Beniamin – pozostawił misjonarza, który ma przypominać wiernym obietnice złożone, postanowienia uczynione w czasie misji ,droga wiodącą do zbawienia :

– ,,Ratuj duszę swoja” –

Proboszczowie parafii Radzanów. Kronika parafii cz.12

Proboszczowie parafii Radzanów nad Wkra w kronice ks. Jagodzińskiego.

    Życie parafii i parafian związane jest z duszpasterstwem jakie jest prowadzone. W świecie naszych przodków księża proboszczowie stanowili bardzo istotny element funkcjonowania religijnego , kulturalnego i społecznego. Dlatego w kolejna części kroniki publikowanej na tym blogu związana jest z nimi. Jakie piętno odcisnęli i jakie wspomnienia po nich pozostały przedstawił ks. Józef Jagodziński w rękopisie pozostawionym dla przyszłych pokoleń . Proboszcz pisze :

,,    Z pośród swoich poprzedników na stanowisku proboszczów radzanowskich zdołałem wynaleźć :

Ks. kanonik Kolegiaty Pułtuskiej Franciszek Tyszka był proboszczem przy końcu XVIII i na początku XIX wieku – grób jego , prawdopodobnie , przy rozbiórce starego kościoła znaleźliśmy w prezbiterium , przy samym ołtarzu wielkim.

  Ks. Walenty Kosmowski , były dziekan Szreński, który starszym będąc wziął do pomocy   w duszpasterstwie swego bratanka ks. Józefa Kosmowskiego . Przez dłuższy okres czasu protokoły dziekańskie wzmiankują , obok administratora ks. Józefa Kosmowskiego. , również stryja jego ks. Walentego. Ks. Walenty Kosmowski zmarł w Radzanowie, pochowany na cmentarzu przykościelnym , tuz przy wielkich drzwiach  dawnego drewnianego kościoła – obecnie trudno określić miejsce grobu.

Ks. Józef Kosmowski, który po śmierci stryja swego , został proboszczem w Radzanowie. Wielu ludzi jeszcze pamięta śmierć nagła ks. Józefa. Był tęgim mężczyzna . Zdarzyło się , że burza rozszalała straszna nad Radzanowem , a ponieważ […] został na podwórzu , sam starał się takowy wciągnąć takowy do wozowni, wtedy nastąpił atak serca i nieżywego proboszcza przyniesiono do plebanii . Pochowany na cmentarzu grzebalnym vis a vis obecnej bramy głównej cmentarnej  – na grobie leży kamień z odpowiednim napisem.

Ks. Marian Molski długoletni proboszcz. Po powstaniu ,gdy moskal nie pozwalał budować nowych kościołów , a ponieważ kościół parafialny […] ruiną i wszelkie starania ks. proboszcza nie zostały uwieńczone skutkiem pozytywnym, w nocy podkopywano ściany, takowe wypadały, zatem dokonywano koniecznego remontu, wstawiano ściany nowe , na co przepisów zabraniających nie było – w taki sposób wszystkie ściany stare zastąpiono nowymi – w takim stanie kościół przetrwał do końca 1931 roku, kiedy go sprzedano, a nabożeństwo przeniesiono do nowo wybudowanego pięknego kościoła. Parafianie o ks. .Molskim zachowują jak najlepsze wspomnienia .

Ks. Ludwik Kraszewski, który w pracy swojej specjalnie się nie zarysował , bo przybył do Radzanowa, jako starzec schorowany, parafią zaś zarządzali administratorzy : ks. Czesław Rumianowski, który zmarł jako proboszcz w [Górze] oraz ks. Teodor Babicki , obecnie proboszcz par. Sarnowo. Na kilka lat  przed śmiercią opuścił nawet plebanię, pozostawiając ją ks. administratorowi , sam zaś przeniósł się do organistówki, gdzie zakończył życie. Pochowany na cmentarzu grzebalnym vis a vis pierwszej bramki od Radzanowa przy wysokim zrujnowanym krzyżu.

ks. Antoni Sękowski

Przedtem rektor kościoła pobernardyńskiego w Ratowie. Radzanowscy  parafianie specjalnie prosili Władzę Duchowna  o wyznaczenie ks. Sękowskiego na stanowisko proboszcza w Radzanowie. Okazało się jednak ,że o ile pałali wielkim afektem względem rektora, o tyle zrodziła się wielka nienawiść  względem proboszcza. Ciężkie życie miał ks. prob. Sękowski w Radzanowie. Pasterzowanie jego przypada na czasy wolnościowe w dawnej Rosji. Polska żyje w niewoli! Naród dąży  do wskrzeszenia Ojczyzny! Po ,,papierowej konstytucji”, wiadomo sypią się kontrybucje , aresztowania, ekspedycje karne etc. Ks. prob. Sękowski był przeciwny manifestacjom, uważając , że w ten sposób można zaszkodzić sprawie i stad nieporozumienia , niemiłe incydenty nawet w kościele w czasie nabożeństwa. Ks. prob. Sękowski, widząc ,że duszpasterzowanie jego w Radzanowie napotyka na wielkie trudności , opuszcza dotychczasowa placówkę. Zaznaczyć muszę , że ks. Sękowski spotykał się  z obawami zdziczenia np.  narysowano jego portret i powieszono w bramie do góry nogami, a wyjeżdżającego z Radzanowa na nowa placówkę , żegnano ,, kocia muzyką” !  Świadczy to niepochlebnie o mieszkańcach Radzanowa.

ks. Franciszek Majkowski

Człowiek młody energiczny. Widząc w ruinie kościół i zdając sobie sprawę , że kościół tak ubogi nie harmonizuje z otoczeniem i godnością osady, zaczął zbierać fundusze na budowę nowego kościoła. Ponieważ nie zdołał zebrać odpowiednich funduszy , a widząc plebanię opuszczoną i przedstawiająca jedna ruinę ,pieniądze zebrane przeznaczył na budowę plebani! Inaczej zapewne, do dnia dzisiejszego proboszcz radzanowski mieszkałby w starej ruderze. Z tej racji obruszył na siebie parafian, a ,napotykając wiele trudności w pracy swojej i przykrości wyszedł do Karniewa, gdzie w kilka lat umarł na raka, a na miejsce jego  przybył z Karniewa.

ks. Feliks Zalewski

Życie jego w Radzanowie było poświęcone zrealizowaniu zamiaru swego poprzednika, wybudowaniu kościoła. Duszpasterzowanie ks. prob. Zalewskiego przypada na ciężki okres wojny wszechświatowej na czas inwazji bolszewickiej. Materiał już przed wojna zgromadzony pochłonęła wojna, nadto miejscowość […]przykrości związane z okupacja niemiecka i inwazja bolszewicką podkopały zdrowie ks. prob. Zalewskiego. Po wojnie i już  wolnej Polsce rozpoczyna ks. prob. Zalewski w roku 1922 budowę kościoła. Zapał ogromny parafian i już w 1924 r. nastąpiło uroczyste przez Najdostojniejszego ks. Bp. Nowowiejskiego poświęcenie kamienia węgielnego. Roboty ruszyły , ale co ?! Zapał parafian stopniowo stygnie – mury podciągnięto do okien i dalej ani rusz. Ks. Zalewski ,widząc trudności  piętrzące się i napotykając na różne przykrości ze strony parafian we wrześniu 1929 roku przenosi się do [Lubowiecka], a następca jego został …

ks. Józef Jagodziński

dotychczasowy prefekt gimnazjów P.M. S w Płońsku.”